KOMENTUJCIE* KOMENTUJCIE* KOMENTUJCIE* KOMENTUJCIE!
Od razu gdy zauważyli nieobecność Harry’ ego rozpoczęli
poszukiwania. Podzielili się na piętra więc zaspani jeszcze Fred i George
dostali pierwsze piętro, Ron i Hermiona drugie piętro i trzecie piętro
otrzymała niechętna do poszukiwań Gabrielle wraz przestraszoną panią Weasley.
Hermiona zabrała się jak najszybciej za szukanie Wybrańca, ponieważ bała się,
że sam mógł sobie coś zrobić! Gdy umówili się już kto z kim i gdzie szuka
wbiegła w mgnieniu oka na schody i w zastraszającym tempie znalazła się już na
drugim piętrze. Ron z lekką niechęcią wymalowaną na twarzy dotarł do niej i
spojrzał na nią dziwnym i niespokojnym wzrokiem.
- Miona, według mnie nie ma go po co szukać, przecież jakby
chciał to by w każdej chwili przyszedł i…- chłopak wstrzymał na chwilę oddech,
jakby się zastanawiał co dokładniej miał powiedzieć- i przeprosił.- dodał
ściszonym głosem.
- On ma przeprosić!? Ronaldzie Biliusie Weasley.! Wina jest w tej sytuacji po OBU stronach, więc dopilnuję, abyś TY TEŻ go przeprosił. – powiedziała stanowczo i zrozumiale chyba nawet dla chłopaka.
- On ma przeprosić!? Ronaldzie Biliusie Weasley.! Wina jest w tej sytuacji po OBU stronach, więc dopilnuję, abyś TY TEŻ go przeprosił. – powiedziała stanowczo i zrozumiale chyba nawet dla chłopaka.
- Noo.. ale..!
-Nawet nie myśl o tym, że zrzucisz wszystko na Harry’ ego! – powiedziała i zanim chłopak zdążył otworzyć buzię wzięła się za poszukiwanie Wybrańca. Weszła do pierwszego lepszego pokoju, aby tylko nie słuchać więcej narzekań ze strony Rona. Tym pierwszym lepszym pokojem okazał się pokój Freda i George’a.
-Wooww… - wymsknęło się gryfonce gdy tylko zobaczyła kawałek wnętrza ich wspólnego pokoju. Całe pomieszczenie było w ICH stylu. Łóżko było tylko jedno, no bo przecież spali razem, ale nie dlatego, że się bali, tylko dlatego, że po co mają marnować taki kawał pokoju na jeszcze jedno łóżko? Po całym pokoju walały się różne składniki potrzebne do zrobienia tych ich wszystkich rzeczy do kawałów, jak się wchodziło do pokoju wydawało się, że panuje tu niewiadomo jaki śmietnik, lecz gdy się dokładnie przyjrzysz, zobaczysz, że wszystko jest poukładane i zorganizowane według ich własnych zasad.
-Nawet nie myśl o tym, że zrzucisz wszystko na Harry’ ego! – powiedziała i zanim chłopak zdążył otworzyć buzię wzięła się za poszukiwanie Wybrańca. Weszła do pierwszego lepszego pokoju, aby tylko nie słuchać więcej narzekań ze strony Rona. Tym pierwszym lepszym pokojem okazał się pokój Freda i George’a.
-Wooww… - wymsknęło się gryfonce gdy tylko zobaczyła kawałek wnętrza ich wspólnego pokoju. Całe pomieszczenie było w ICH stylu. Łóżko było tylko jedno, no bo przecież spali razem, ale nie dlatego, że się bali, tylko dlatego, że po co mają marnować taki kawał pokoju na jeszcze jedno łóżko? Po całym pokoju walały się różne składniki potrzebne do zrobienia tych ich wszystkich rzeczy do kawałów, jak się wchodziło do pokoju wydawało się, że panuje tu niewiadomo jaki śmietnik, lecz gdy się dokładnie przyjrzysz, zobaczysz, że wszystko jest poukładane i zorganizowane według ich własnych zasad.
- Naprawdę nigdy nie byłaś u nich w pokoju? – spytał się już
uśmiechnięty chłopak.
-Noo.. byłam, ale wtedy wydawał się NORMALNY. Było czysto jak na chłopaków ale nie było żadnych takich urządzeń.
- A ty myślałaś, że gdzie niby robią te wszystkie swoje wynalazki? – zapytał coraz bardziej rozbawiony całą tą sytuacją Ron.
-Noo.. byłam, ale wtedy wydawał się NORMALNY. Było czysto jak na chłopaków ale nie było żadnych takich urządzeń.
- A ty myślałaś, że gdzie niby robią te wszystkie swoje wynalazki? – zapytał coraz bardziej rozbawiony całą tą sytuacją Ron.
- Tak naprawdę to nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale
zawsze jak u nich byłam to był jakoś tak INACZEJ. – powiedziała już całkiem
zdezorientowana Hermiona.
- Kiedyś im się przez przypadek wymsknęło, że używają
jakiego najnowszego zaklęcia… ale nie wiem. Ja jak zawsze wchodziłem to było
tak jak teraz. – Hermiona zastanawiała się przez chwilę o jakie zaklęcie mogło
im chodzić. I nagle ją olśniło.
- No jasne! Zaklęcie, które rzuca się na osoby, które nie powinny czegoś zobaczyć i wtedy to „coś” stawało się takie jak przedtem. Tylko jak ono szło.. hhmm.. wieem! To było incantaterium.! Achh.. i ja dawałam się na to nabierać przez ten cały czas.?!
- nie tylko ty Miona… nie denerwuj się na nich, oni po prostu nie chcieli żebyś wiedziała, bo mogłabyś powiedzieć wszystko naszej matce, a ona zakazała robić im to w domu.- powiedział spokojnie i stonowanie chłopak, tak aby nie urazić dziewczyny, jednak mu się to nie udało.
- No jasne! Zaklęcie, które rzuca się na osoby, które nie powinny czegoś zobaczyć i wtedy to „coś” stawało się takie jak przedtem. Tylko jak ono szło.. hhmm.. wieem! To było incantaterium.! Achh.. i ja dawałam się na to nabierać przez ten cały czas.?!
- nie tylko ty Miona… nie denerwuj się na nich, oni po prostu nie chcieli żebyś wiedziała, bo mogłabyś powiedzieć wszystko naszej matce, a ona zakazała robić im to w domu.- powiedział spokojnie i stonowanie chłopak, tak aby nie urazić dziewczyny, jednak mu się to nie udało.
-POWIEDZ MI TYLKO CZY ONI UWAŻALI, ŻE JA JAK SIĘ DOWIEM TO
WSZYSTKO POWIEM PANI WEASLEY.?!- krzyknęła na jednym tchu gryfonka.
- T-ta-a-k., chyba taak.- powiedział zestresowany Ron.
Wiedział, że tak będzie, że Miona będzie wyżywać się właśnie na NIM. Ale tym
razem tak nie było. Dziewczyna spojrzała na chłopaka ze łzami w oczach i już
miała odbiec, lecz chyba zmieniła zdanie, bo nagle się odwróciła.
- Myślałam, że bardziej się znamy. – powiedziała stanowczo i spokojnie, lecz było widać, że zaraz łzy polecą jej jedna za drugą.
- Myślałam, że bardziej się znamy. – powiedziała stanowczo i spokojnie, lecz było widać, że zaraz łzy polecą jej jedna za drugą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz