wstawiam wam miniaturkę SS/HG , którą mam zamiar wysłać na konkurs na fb. napiszcie w komentarzach swoje wrażenia na jej temat. :)
Właśnie miał się zacząć nowy i ostatni dla gryfonki rok w
Hogwarcie. Skończyła pakować swoje
rzeczy, złapała za szczotkę do włosów i stanęła przed lustrem. Nie mogła
uwierzyć, że przez tyle lat nie zauważyła, że wcale nie jest taka brzydka, jak
Ron uważał. Miała teraz długie, kręcone orzechowe włosy, ale nie tak jak w
wcześniejszych latach, które wyglądały jak orle gniazdo, tylko delikatne, silne
i ułożone fale, opadające na zgrabny obojczyk i ramiona. Zaczęła przyglądać się
swoim czekoladowym oczom, które hipnotyzująco i łapczywie spoglądały na pełne i
barwne usta, które jak na zawołanie wydęły się w delikatny i subtelnie
pociągający uśmiech. Jej cera była
doskonała, a na policzkach, gdy za oknem tego dnia było piękne słońce,
dziewczyna mogła założyć się, za kilka chwil pojawią się ledwo dostrzegalne
piegi. Związała gęste włosy w lekkiego koczka, ubrała zwiewną sukienkę i zeszła
na dół do kuchni.
- Hermioo.. – Harry’ ego zamurowało. Dziewczyna wyglądała
olśniewająco.
- Tak ? Harry ? o co chodzi ?- wypytywała podekscytowana
swoim wyglądem gryfonka, przecież wiedział co się stało, ale chłopak na pewno
nie wyczuł iluzji.
- wyglądasz fenomenalnie Mionka! Na Merlina, teraz chyba
każdy facet w szkole będzie podążał za tobą wzrokiem ! ale… pamiętasz, że
miałaś mi pomagać w eliksirach..? – zapytał zażenowany Harry. Dziewczyna wybuchła
niekontrolowanym śmiechem, lecz nadal wyglądała oszołamiająco.
- wiesz co Harry, wyglądasz zabójczo, gdy robisz z siebie
niewinne zwierzątko, które potrzebuje pomocy. – na twarzy dziewczyny pojawił
się uśmiech, a na policzki chłopaka zaczynały wpełzać rumieńce. – no jasne, że
ci pomogę ! ale teraz szybko bierzmy się za śniadanie, bo wszyscy będą na nas
czekać, a co najgorsze ucieknie nam pociąg. – powiedziała i odwróciła się z
wdziękiem.
***
Dlaczego akurat dzisiaj ten śmierdzący, zawładnięty światem i zapatrzony w
siebie dupek musiał go wezwać ??!! te wstrętne dzieciaki będą się tutaj
zjeżdżać, i jeszcze takim Weasley ‘om wpadnie pomysł, że skoro nie ma go na
uczcie to mogą się do niego włamać. Ale jednak gdy Czarny Pan ot tak sobie robi
zebrania, takie, gdy Bella ,może dać upust swojego szaleństwa na mugolach,
Lucjusz i Rodulfus mogę popić ognistej whiskey to ból w przedramieniu jest
słabszy, choć to słowo nie jest pasujące do tego bólu. Jeszcze rozmyślając, zdenerwowany Severus
założył swoją szatę śmierciożercy, lecz maskę zostawił jeszcze na szafce, nie
chciał, żeby Minevra zauważyła to, że idzie na ważne spotkanie sprzymierzonych,
bo zawsze szedł na takie z maską już założoną. Wziął różdżkę, maskę i na
wszelki wypadek lek na efekty cruciatusa i wyszedł ze swoich komnat. Już prawie
by zapomniał o zabezpieczeniu ich, lecz zobaczył pannę Norris i wrócił się, by
rzucić właściwe zaklęcia.
***
Stali właśnie pod peronem 9 i ¾, by za chwilę wejść do stojącego
pociągu. Jak ona dawno nie była taka podekscytowana. Poprawka : co roku, gdy
wraca do Hogwartu jest taka podekscytowana.
- Miona ! jak ty świetnie wyglądasz. – złapał ją w objęcia
Neville. Obok chłopaka przed sekundą zobaczyła rozpromienioną Lunę w żółto
złotawej sukience. Gdy chłopak wyściskał gryfonkę, krzyknął coś o czekającej na
nich jego babci, i zanim dziewczyna zdążyła mu podziękować, odszedł razem z
Luną.
***
Snape stał przed Malfoy Manor, a może lepiej, żeby obchodzić się z nową nazwą –
Riddle Manor. Nałożył na siebie maskę
bezinteresowności niczym i nikim i wszedł przed bramę.
- Witam cię Severusie. – został chłodno przywitany przez
Czarnego Pana. – rozgość się.
Severusa zdziwiło brak dodatkowych krzeseł, tylko dwa – dla niego
i dla siebie. Usiadł ostrożnie zachowując perfekcyjnie swoją maskę. Czekał aż
to on zacznie mówić.
- zapewne nie wiesz, dlaczego cię tutaj sprowadzam, choć
mógłbym rzec, iż jest to sprawa, z którą zwlekałem jak najdłużej. – o co mu
konkretnie chodziło ? – chodzi o moją córkę. – o kogo do cholery ??!! – wiem,
że mogło cię to zdziwić, ale tak, mam córkę. Będzie ona w tym roku kończyła
swoją naukę w Hogwarcie, - powiedział nazwę z wielkim trudem i pogardą w głosie
– i chcę, abyś się nią zaopiekował. – Severusa zamurowało, lecz nie dał tego po
sobie poznać.
- Jeśli mogę spytać Panie,…
- oczywiście, pytaj o co tylko chcesz. – powiedział ze
spokojem w głosie.
- kim jest jej matka ? –Snape z ostrożnością dobierał słowa.
- Mugolką. Była… bardzo słaba. Gdy była w ciąży, próbowałem o nią dbać, lecz
bała się mnie. Gdy już urodziła, i dostałem moją córkę na ręce, wiedziałem, że
nie mogę jej oddać tej kobiecie. To była moja pierworodna córka, potężne
dziecko, które w przyszłości zajmie moje miejsce. Po kilku godzinach kobieta
zmarła, a ja musiałem ją oddać, nie mogła wiedzieć, że jej ojcem jestem ja.
oddałem ją do rodziny zastępczej, jeśli można to tak nazwać. Wyczyściłem im
pamięć, aby myśleli, że to ona jest ich prawdziwą córką. Lecz teraz, gdy już
dorosła, wiem, że mogę jej już to powiedzieć. Ona jest bardzo potężną
czarownicą i masz jej chronić.
- Panie, czy ona jest w moim domu ? – śmiał się zapytać
mężczyzna.
- Nie, jest gryfonką – wypluł to słowo. – pewnie dlatego, że
wychowywali ją ci Mugole, ale nie tylko na ochronie będzie mi zależało z twojej
strony. Masz być jej mężem, kochankiem, spłodzić mi syna, który posiądzie moją
całą władze. ..– Severusa zamurowało. Jak on mógłby to zrobić ?! ona jest
jeszcze taka młoda.. no właśnie, kim ona jest ? – co się stało Severusie, że
nagle przestałeś mnie słuchać ? – zaśmiał się złowieszczo.
- Panie, powiedz mi wreszcie, kim ona jest ? – powiedział ostrożnie
Snape.
- Severusie, oj mój poddany
Severusie, nie bój się. Zajmowałeś się nią od dawna, tylko teraz, masz się do
niej zbliżyć. Moja pierworodna córka
to Hermiona Jean Granger, ale od dzisiaj – Riddle.
***
Tiara przydziału dobiegała końca. Do domu Hermiony doszło kilkoro gryfonów, lecz
największą sławą w tym roku cieszył się dom Węża. Właśnie profesor MacGonnagall
wywoływała następne nazwisko.
- Julia, Zabini. – ciemno skóra brunetka podeszła do stołka
i założyła tiarę na głowę. Po chwili po Sali rozszedł się krzyk.
- SLYTHERIN !! – dziewczynka podbiegła do stołu ślizgonów i
została uściskana przez Pansy, Millicentę i kilkoro innych dziewczyn.
Uczta dobiegła końca i wszyscy rozeszli się do pokoi wspólnych, lecz gryfonka
była prefekt naczelną, i musiała zaprowadzić tych nowicjuszy.
***
Severus właśnie przygotowywał się do pierwszych zajęć z eliksirów, które jak na
złość miał z gryfonami i ślizgonami z siódmego roku. Jednak, gdy podgrzewał
kociołek na gazie, ktoś wszedł bez pardonu do jego gabinetu.
- witaj Snape.
- witaj Draconie, jak miło cię Czasem zobaczył bez ojca, co
się takiego stało, że do mnie przychodzisz ? – zapytał z sarkazmem i nadzwyczaj
spokojnie Snape.
- słyszałem, że masz podopieczną
i chciałem się dowiedzieć kim ona jest. – mężczyzna zastanawiał się jak mu to
przekazać, że jego kuzynką staje się Granger. Podjął już decyzję – zrobi to
szybko, tak, że nawet nie zda sobie z tego sprawy, choć będzie mówił powoli.
- nic nadzwyczajnego, tylko Panna- wiem- to-wszystko. Chyba już
wiem skąd ma ten charakter, jak widać, wszystko jest dziedziczne. – powiedział przeciągając
każdą głoskę.
- GRANGER ?! MASZ SIĘ ZAJMOWAĆ GRANGER ?! – wykrzyczał mu
prosto w twarz ślizgon.
- wiesz Draconie, jeśli chodziłoby tutaj tylko o zajmowanie,
nie było by tak źle, tylko, że ja mam mieć z na dzieci, ożenić się z nią i
kochać ją do końca życia. – powiedział tym monotonnym głosem, którego używał na
spotkaniach śmierciożerców.
- Salazarze…. – chłopak musiał aż usiąść. – ona wie ?
- nie, ale zaraz się dowie. – powiedział Severus, gdy do Sali
zaczęli schodzić się uczniowie.
***
- Granger, Malfoy zostać. – powiedział najbardziej syczącym
i wrednym głosem na jaki go było stać w tej sytuacji. Nie wiedział jak zacząć,
chyba wolał powiedzieć jej to jak najszybciej i mieć to już z głowy.
- Granger…
- tak profesorze Snape? – przerwała mu.
- nie przerywaj mi jak mówię. – powiedział, a ona
przytaknęła. –sprawa jest dość… delikatna.
Na jaw wyszła sprawa, o której nawet ja nie wiedziałem. Chodzi o to, że
jesteś Granger córką Toma Riddle’a. –
nastała cisza, lecz po chwili mężczyzna kontynuował. – nawet jeśli tego chcesz czy nie, to się nie
odstanie, a teraz musimy iść do dyrektora, abyś znowu założyła tiarę przydziału
na głowę. Od dzisiaj nazywasz się Hermiona Jean Riddle, twoje wcześniejsze
nazwisko nie ma dla ciebie przeszłości, rozumiesz ? – nawet się do niego nie przywiązuj, bo niedługo będziesz się nazywać
Snape dopowiedział sobie w myślach Severus.
Dziewczyna zachowała się nadzwyczaj spokojnie.
- A więc przez całe życie, moje podejrzenia, przemyślania,
są prawdziwe ? Jak to możliwe ?! – w tym czasie Severus razem z młodym Malfoy’ em
opowiedzieli jej całą historię wzdłuż i w szerz, oprócz ślubu i wspólnych
dzieci ze Snape’ em. Dziewczyna zastanowiła
się chwilę nad swoim życiem po tej sprawie i nagle…
- no to idziemy. – i wstała z fotela. – nie idziecie do
Dumbledore ‘a ? – powiedziała łapiąc już za klamkę od drzwi. Młodszy chłopak zdziwił się, że dziewczyna w
tak szybkim tempie oswoiła się z tą wiadomością. Starszy mężczyzna nie wiedział jak zareaguje
na ślub z nim, więc wstał i poszedł do dziewczyny stojącej przy drzwiach.
- Hermiono, nie powiedzieliśmy ci jeszcze o jednej rzeczy,
- jakiej ? – znów mu przerwała. – przepraszam, niech pan mówi.
- Czarny Pan powiedział, że… mam się tobą opiekować i mam
cię poślubić. – Severus czekał na jej reakcję, która kiedy nadeszła, zdziwiła
go chyba bardziej, niż słowa tego Dupka Voldemorta.
- na Merlina ! nawet pan nie wie jak długo na to czekałam !
zawsze, jakoś tak pragnęłam pana, ale przecież był pan moim nauczycielem i … -
przestała mówić i przytuliła się do mężczyzny. Snape’a zamurowało., jednak przytulił
dziewczynę z całych sił. Gdy stali tak już dłuższą chwilę, podniosła swoją
głowę. Severus podniósł jej podbródek leciutko ręką.
- chcesz tego, Panno Riddle ? – wyszeptał jej prosto do
ucha. Dziewczynie przeszły po plecach przyjemne ciarki. Jaki on miał
pociągający ton głosu ! pomyślała gryfonka.
- Tak, profesorze
Snape. – wyszeptała niewinnym głosem. Severus przybliżył swoje wargi do jej
pełnych ust i pocałował delikatnie, ale z uczuciem. Widział, że dziewczyna chce
czegoś więcej, i chciał jej to dać. Młody Malfoy już dawno wyszedł drugim
wyjściem, i to było dla niego zbawienie, mógł pokazać jej, jak jej pragnął
przez te wszystkie lata. Zaczął ją całować z większą pasją, pogłębiał pocałunki.
Dziewczyna dała mu zaproszenie do środka i razem zaczęli walczyć o dominację.
Severus przeniósł ich delikatnie na fotel, a dziewczyna usiadła mu między
nogami, by mieć lepszy dostęp do jego ust. Całowali się coraz zachłanniej, a gryfonka zaczęła jęczeć.
- Sever-rusie…. Se-ev.,.. – jakie jej jęki były podniecające
!- tak, ta-ak….
- Miona… jesteś wspaniała… kocham cię. – powiedział jej
prosto w usta mężczyzna.
- ja ciebie te-eż…. Ooch… - krzyknęła dziewczyna, gdy Snape
zaczął dotykać ją zimnymi i męskimi Rękowa po obojczyku, schodził coraz niżej.....
Severus zaczął słyszeć jakieś krzyki z oddali. Hermiona zaczęła zdejmować z
niego koszulę… ktoś wołał jego imię….
- Severusie !! – usłyszał, i nagle znalazł się w swoich
komnatach, a nad nim stała Minevra z pustą butelka ognistej Whiskey. Coś do
niego mówiła, ale już jej nie słuchał. To był tylko sen ?! to było takie
cudowne ! nigdy tego nie zapomni.
***
Hermiona obudziła się zlana potem i mokra. Śniło jej się to samo co Severusowi,
a myślała tylko o jednym.
- to musi się kiedyś zdarzyć. – i wzięła za kawałek
pergaminu, pióro i napisała list do mistrza Eliksirów z dokładnym opisem jej snu
i propozycją.
THE END.