GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

wtorek, 25 lutego 2014

Rozdział jedenasty.

nie wiem dlaczego, ale we wcześniejszych rozdziałach dawaliście komentarze, a teraz... cisza i spokój, DLACZEGO.?! może już wam się nie podoba.? na prawdę, piszcie, spróbuję się poprawić, może za krótkie mam te rozdziały.? nie wiem, piszcie jakby wam coś nie pasowało. ;)
Ten rozdział również postanowiłam podzielić. ;)
nie przedłużam, i.... KOMENTUJCIE.!! =D




- ‘ękuję ci ‘ermiona za pomoc. – powiedziała francuska z uśmiechem na twarzy i wcześniej uścisnąwszy gryfonkę odeszła. Dziewczyna stała zdezorientowana jeszcze z kilka minut w drzwiach i zamknęła je z hukiem. Czy ona właśnie powiedziała wszystko, nazwijmy to zgodnie z prawdą, swojemu wrogowi wszystko o niej i Ronie.? Przecież to była jej… kim ona właściwie dla niej była.? Wrogiem.? Na pewno. Konkurencją.? Nie ważne, nawet jeśli, to i tak Hermiona nie chciała mieć jak na razie chłopaka. Ale… na Merlina zapomniała.!! Przecież ona chodzi z Cormac’ kiem.! Jak to się stało.? Nie pamięta, ale… przecież ona nie chciała do niego wracać, jak to się stało, że się zgodziła…. Nic nie pamiętała z tamtego momentu. A może to sprawka Snape’ a… nie, przecież nie miał nawet okazji czegoś jej dolać. A może miał, tylko ona już tego nie pamięta.? Od kiedy „rok szkolny” się skończył, jeśli można to tak nazwać zważając na wojnę i takie tam, Snape zaczął być dla niej MIŁY.! Jak to możliwe.?! Niestety tego ona jak na razie nie odkryła. Był miły, i to BARDZO, ale tylko dla niej, Harry’ ego i Rona dalej traktował jak nic nie warte śmiecie. Może Snape wreszcie kogoś polubił.? Niee… on nawet nikogo nie toleruje, a co dopiero Lubić.! No ale przecież widziała na własne oczy.! Najpierw pożegnał się z nią i ją PRZYTULIŁ, dosłownie, powiedział: „Granger, i nie ciesz się tak, bo i tak wkrótce się spotkamy i, i tak cię dorwę za ten wywar ze szczuropłata” i bez oporów podszedł do niej i ją przytulił.!! Będzie co opowiadać wnukom, nie ma co.! Ale co się stało, że nagle zaczął być wobec niej taki uprzejmy i chciał jej nawet pomóc wnieść bagaże.? Może stało jej się coś takiego nieszczęśliwego dla niej, o czym wiedział on, a ona nie.? On coś na pewno ukry..
- Mionka.!!! – przerwał jej rozmyślania niespokojny krzyk pani Weasley.
- Ta-ak pani Weasley.? – zakrztusiła się dziewczyna.
- Hermiona.! Jak ja się martwię.! – nagle do jej pokoju wparowała zdenerwowana kobieta dalej ciągnąc niedokończony temat- Harry’ ego nigdzie nie ma, i na dodatek zniknęła jeszcze Ginny.!! – powiedziała z troska w głosie Matka Rudzielców.
- no, ale pani się tak nie denerwuje.! Harry zaraz się znajdzie, albo zgłodnieje i sam zejdzie do kuchni, a Gin… nie wiem gdzie może być, albo… - dziewczynę olśniło.- może ona jest z nim gdzieś.?
- Hermiona.!! Na Merlina możesz mieć rację.! – powiedziała już bardziej stonowanym głosem kobieta i zaczęła ściskać gryfonkę. – no.. już wiadomo dlaczego jesteś uważana za mądrzejszą dziewczynę niż Rovena Ravenclaw.! – uśmiechnęła się szczerym i ciepłym uśmiechem.
- nie no.. Pani Weasley, to była zwykła dedukcja.. nic więcej. – powiedziała zażenowana tą sytuacja dziewczyna.
- jaka znowu dedukcja.?! Jesteś po prostu mądra i tyle.! – zaczęła się śmiać kobieta. – A ty nie jesteś głodna kochana.? – zapytała już ze srogą miną.
- nie no.. mogłabym coś zjeść jeśli to nie problem robić tylko dla mnie….
- Kochaniutka.! No cos ty, oszalałaś.?! Jasne, że to nie problem.! Już się zabieram do roboty i chodź już na dół do nas. – uśmiechnęła się – problem,.. czy ona oszalała… co za skromna dziewczyna..- mruczała pani Weasley po drodze do drzwi. – tylko zaraz zejdź na dół.! – krzyknęła już zza drzwi ze schodów.
- Dobrze.! – odkrzyknęła gryfonka i już miała z chodzić na dół, gdy spojrzała przypadkiem w lustro. Już wiedziała, dlaczego i Gabrielle, i pani Weasley patrzały na nią jak na zbitego psa na ulicy. Wyglądała okropnie, jak.. jak siedem nieszczęść. Miała pod grążone oczy, rozmazany tusz do rzęs na połowie policzków i rozczochrane włosy, które wyglądały, jakby miały swój własny świat i własny styl – no, jak na czarownice, które mają straszyć mugolskie dzieci, to gryfonka je wszystkie przebijała, inne nie miały z nią szans. Dziewczyna złapała za kosmetyczkę leżącą na szafce nocnej i poleciała do pobliskiej łazienki. Jak ona była wdzięczna pani Weasley, że dała jej pokój razem z Gin obok łazienki.! Nie musiały brać udziału w co rannym i wieczornym wyścigu „kto pierwszy ten lepszy”, no bo jak już wejdzie jedna osoba, to inne nie mają szans na niespóźnienie się na śniadanie.

piątek, 21 lutego 2014

rozdział dziesiąty.

nie przedłużam. ;3




Harry obudził się, i poczuł, że leży na nim coś ciężkiego o rudych, lśniących włosach. Ginny. Achh… jak on jej wtedy potrzebował.! Nie musiała nic mówić, a samą swoją obecnością sprawiła, że czuł się chciany, bezpieczny i kochany. Dlaczego on tak boi się jej zapytać o chodzenie.? Przecież ona go kocha i nawet on o tym wie, nic dziwnego, skoro wszyscy wokoło próbują ich zeswatać. Najpierw Hermiona, która cały czas chodziła razem z Rudą, i za każdym razem, gdy widziała, że Wybraniec zaczyna rozmawiać z dziewczyną, od razu oddalała się i znikała nam z oczu nie wiadomo gdzie. Później Pani Weasley, która zawsze na kolacjach kazała siedzieć mu obok Ginny, i Ron, który opowiadał mu, jaka to ona jest dla niego idealna. Nie chciał, aby wszyscy wokoło decydowali za niego, z kim będzie się umawiać i co robić, przecież jeśli zacząłby interesować się Rudą, to sam by ją zagadywał, zaczepiał Czy jakoś tam. Przecież on jest Wybrańcem, a nie jakimś tam zwykłym chłopakiem! To on uratował świat czarodziejów i pokonał największego czarnoksiężnika! No ale sam nie dałby rady… przecież pomagało mu wiele osób, jeszcze silniejszych i mądrzejszych niż on. Na przykład Hermiona- jest wiele, wiele mądrzejsza od niego i bez niej nie dali by wcale rady! A Ron.? No może nie jest najmądrzejszy, ale cały czas z nami był, i nie poddawał się. No… prawie cały czas, ale te kilka dni bez niego, gdy się ukrywali się nie zalicza, no bo przecież wrócił i to w jakim stylu! Uratował go przed utonięciem, wydobył z wody miecz Godryka Gryffindora i jeszcze na dodatek zniszczył kolejnego Horkruksa! Jak on chciałby być tym, który zniszczył tego horkruksa… tyle czasu szukali razem z Hermioną sposobu rozwalenia tego „czegoś”, a Ron zniknął, nagle wrócił i… BUUM.! Horkruksa nie ma. A przecież to on, Wybraniec miał je wszystkie zniszczyć.! Nagle poczuł, że Ruda zaczyna się ruszać.
-ooooo… co się dzieje.? – spytała jeszcze zaspana Dziewczyna ziewając.
- ni-ic, nic… możesz spać dalej. – powiedział lekko się jąkając Wybraniec. Jaka ona była piękna! Może wcześniej tego nie zauważał, a może nie chciał tego zauważyć.? Nie ważne. Wcześniej jej się tak nie przyglądał, ale teraz mógł sobie na to pozwolić. Jej pięknie błyszczące oczy zamykały się ca jakiś czas przez wlatujące przez okno promienie słoneczne. Pełne usta, teraz w kolorze jasnego pudrowego różu były idealne, a widział ich już wiele w swoim życiu, gdy dziewczyny dowiedziały się, że jest Wybrańcem. Błyszczące, mocne i aż rażące swoim kolorem rude włosy opadały na jego nogi i pojedyncze kosmyki leżały w nieładzie, lecz ten nieład był… słodki, niewinny i delikatny w swojej prostocie.  Harry zauważył, że od dłuższego czasu już przygląda się dziewczynie, i może to się wydać dla niej dziwne i niekomfortowe.

Dziewczyna obudziła się, i przez dłuższą chwilę przyglądała się zamyślonemu Harry’ emu. Ciekawe o czym tak zawzięcie myśli.? Może o niej.? Niee.. to tylko jej głupie złudzenia. Nie mogła przestać myśleć o Wybrańcu inaczej niż o sympatii. Nie mogła, nie umiała i nie potrafiła tego zmienić. Po prostu tak zostanie w jej sercu na zawsze, nawet jeśli nie będzie im dane być ze sobą. Choć szkoda. Dla niej, nie wiadomo jak dla niego. Czasem traktuje ją jak powietrze, wcale nie zwraca na nią uwagi, lecz jak już zwróci niekiedy na nią uwagę, mogą całymi godzinami siedzieć razem i rozmawiam na ważne i mniej ważne tematy. Harry zaczął spoglądać na nią, mało dyskretnym wzrokiem i nie umknęło to dziewczynie. Na co on się tak patrzył.? Musi jakoś to przetrwać. Jak ona nienawidzi jak ktoś jej się przygląda.! No ale to był Harry,… on może.
- mmm.. co się stało, że mi się tak przyglądasz.? – spytała wreszcie dziewczyna zdezorientowanego chłopaka. Wybraniec otrząsnął się po chwili.
- ja.? Hmm… zdaje ci się Gin. – Gin… Gin… GIN… jak to słodko brzmiało w jego ustach. Dziewczyna ośmielona tym zwrotem położyła się znowu na kolanach chłopaka i złapała go za rękę.

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział dziewiąty.

Ten rozdział postanowiłam podzielić. :)
miłego czytania i KOMENTUJCIE.! :D



Gabrielle nigdy jeszcze odkąd zna Fleur pierwszy raz poznała ją z gryfonką nigdy, i naprawdę Francuzka wcale nie przesadza, nigdy nie widziała, żeby Hermiona płakała, ba! Dziewczyna nigdy nawet nie zanosiło się na płacz, a teraz, siedziała samotnie w pokoju i rozpaczała nad sobą. Lecz, nie, gryfonka nie rozpaczała, pomimo jej łez na policzkach, w wielkich, orzechowych oczach było widać zawziętość, spokój i harmonię. Francuzka nie wiedziała, jak ta dziewczyna to robi. Ona gdy zaczynała płakać, a było to częste zjawisko nie mogła powstrzymać emocji i skupiała się tylko na tym, buzowała w niej czasem zazdrość, niekiedy smutek, ale najczęściej wściekłość, za to, że jest taka idealna, że aż sztuczna. Gabrielle wiedziała, że wiele i to WIELE dziewczyn zazdrości jej urody, ale… przecież ona na to niezapracowana, ona się taka urodziła, to nie był jej wybór – bycie pół-willą nie jest takie proste, choć Fleur idzie to jak po maśle. Jej starsza siostra jest w tym co robi perfekcyjna, nic dziwnego, była bardziej kochana przez ich matkę, to ona szkoliła ją, jak używać swoich wdzięków. Młodsza siostra została w pewnym momencie sama z tym „darem” i nie za bardzo umiała się nim posługiwać. Co z tego, że wszyscy mężczyźni latali za nią na każdym kroku, skoro żaden tak naprawdę jej nie kochał, lecz pragnął fizycznie. To nie było to, o czym marzyła od dzieciństwa, chciała być kochana, chciała się czuć bezpieczna, chciała,.. chciała, żeby ktoś tak naprawdę ją pokochał.
- Gabrielle, co tak naprawdę cię do mnie sprowadza.? Nie widzisz, że jestem zajęta.? – spytała Hermiona odkładając nieznaną jej książkę, którą musiała podnieść gdy Francuzka zatraciła się w swoich rozmyślaniach. W głosie gryfonki było czuć jeszcze chwilę troszeczkę zażenowania jej stanem, lecz nie dawała tego po sobie poznać.
- No bo.. bo ty.. no bo ty ‘edyś ‘odziłaś z Ronem i ja,.. ‘ałam cię poprosić..
- ty.? Poprosić.? Na Merlina co się z tobą stało Gabrielle.? – Miona podeszła do Francuzki i dotknęła jej czoła zewnętrzną stroną dłoni, a gdy jej dłoń lekko musnęła czoła zdziwionej tą reakcją dziewczyny gryfonka szybko odsunęła swoją rękę i zaczęła nią trząść. – Godryku.! Dziewczyno ty masz straszną gorączkę.!! – starsza dziewczyna zaczęła się histerycznie śmiać, na co Francuzka zareagowała w zastraszającym tempie. Złapała najbliższą jej rzecz, była to na szczęście Hermiony poduszka i rzuciła nią w zwijającą się teraz na podłodze gryfonkę. Starsza dziewczyna jednak nie dała za wygraną i odwdzięczyła się Gabrielle podobnym „podarunkiem”. Gdy po kilku, kilkunastu minutach walki na poduchy Dziewczyny padły wycieńczone na łóżka Hermiona spoważniała.
-więc o co ci chodziło przed tym „incydentem”.? – gryfonce po twarzy przeszedł lekki, ledwo zauważalny uśmiech, lecz dla Gabrielle ta chwila wystarczyła, aby nabrać odwagi.
- no bo ty ‘odziłaś kiedyś z Ronem i… ‘ałam cię poprosić o radę… - gryfonka zaniemówiła. Po postu ją zatkało. Od kiedy taka dziewczyna jak Gabrielle, pyta JĄ Hermionę o radę.?! Przecież to niedorzeczne.!
- o co chodzi.?
- no bo… no bo Ron ‘est taki niedostępne. Jak ty ‘obiłaś, że oni cię zauważył.? – spytała lekko marszcząc nos.
- nie wiem, naprawdę, nie umiem ci tego wytłumaczyć. Raczej sądzę, że to Ron mnie „poderwał” a nie ja jego. – powiedziała zażenowana gryfonka.

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział ósmy.

Wiem, wiem wiem dawno, i to bardzo dawno nic nie wstawiałam , ale jestem i wstawiam następny rozdział. :)




Hermiona siedziała skulona na swoim łóżku wypłakując wszystkie łzy jakie miała w zapasie przez ostatnie miesiące. Nie mogła uwierzyć, że bliźniacy mogli być tacy nieufni wobec niej, czy ona KIEDYKOLWIEK wydała coś co zrobili.?! Nie.! Więc czemu ją podejrzewali, że może coś takiego zrobić.?! No dobra, może troszeczkę przesadziła z tym skarżeniem, bo raz jej się zdarzyło w te wakacje, ale to była konieczność.! Gdyby nie powiedziała tego pani Weasley to chłopacy siedzieli by teraz przed Ministerstwem i tłumaczyli się, co chcieli zrobić z ukradzionym skrzatem z Malfoy Manor. Nie żeby według niej nie było to śmieszne, ale przecież to było niebezpieczne i nieodpowiedzialne! Ochh… pewnie gdyby nic nie powiedziała pani Weasley o tamtym planie bliźniaków wcale by nie musieli rzucać na nią zaklęcia. Ale w jednym gryfonka miała rację, nie powinni tego robić, i na pewno ona do nich nie pójdzie i ich nie przeprosi. Nie ma szans.! Prędzej naraziłaby się Snape’ owi kradnąc mu jego zapasy składników na eliksiry i sama się przyznała niż ich przeprosiła.  Gdy gryfonce przeszedł trochę humor na rozkopywanie tej sprawy przypomniała sobie o Ginny. Na merlina gdzie podziewa się Ginny.?! Jakoś wcześniej o niej nie pomyślała. Jak to możliwe.? Przecież Ginny zawsze siedziała w ich wspólnym pokoju, albo chodziła gdzieś ze starszą gryfonką, a teraz gdzieś znikła.! Ale przecież.. od kiedy jej nie ma.? Czekaj, czekaj,… dziewczyna przypomniała sobie, że gdy zniknął Harry Ginny też nagle zabrakło. Jak długo ich już nie ma.? Chyba… tak, gdzieś z sześć godzin… ale czy oni są gdzieś razem.? Na pewno Ginny by się to spodobało, zważając na jej sympatię do Harry’ ego, ale czy tak było.? Nagle jej rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
-Nie chcę z nikim rozmawiać.! – wykrzyczała spokojnym głosem Miona.
- Ale, ‘emiona co ja ci zrobiła.? – zza drzwi na nieszczęście gryfonki usłyszała głos francuski. Jak ona jej nienawidziła.! Co ona tutaj chciała.? Przecież nigdy razem ze sobą nie rozmawiały, a co dopiero odwiedzać siebie wzajemnie. Ale gryfonka musiała przyznać, że po incydencie z Ronem zaczęła bardziej przychylnie patrzeć na Gabrielle. Jednak dziewczyna zrobiła to, co gryfonka chciała zrobić już dawno, dawno, DAWNO temu.
-Nie, Gabrielle ty nic, ale nie mam ochoty z nikim gadać. – w szczególności z tobą, chciała dodać.
- ‘le ja ma sprawę, do cie’ie
- jaką.? – zaciekawiła się orzechowo oka. Jakoś dotychczas Francuzka nie miała nic do niej, oprócz jakiś tam błahostek.
- ‘ciałam z tobą porozmawiać o ‘Ronie. Nie wiem jak go ‘eprosić. – Hermionę zatkało. Do niej.? Na pewno ona chce rozmawiać właśnie z nią.? Przecież ona wie, że gryfonka wcześniej chodziła z rudzielcem i nie układało się im właśnie przez nią.
- czyli że ja mogę ‘ejść.? ‘emiona.? – I gryfonka nie zdążyła odpowiedzieć Gabrielle, jak ta wparowała do jej pokoju i usiadła spokojnie na łóżku Ginny. Francuzka wyglądała na zdziwioną patrząc na zapłakaną gryfonkę. Miona miała jeszcze zaschnięte łzy na zaczerwienionych policzkach, lecz te zostały zakryte przez nowsze.

poniedziałek, 10 lutego 2014

YHHMM.

Mam kilka informacji, ważnych informacji.
Wiem, wiem, wiem troszeczkę was zaniedbałam, ale zamierzam zaraz, chyba dzisiaj wieczorkiem lub jutro rano wrzucić nowy rozdział więc się nie denerwujcie i poczekajcie chwileczkę. ;3

Co do was, czytelnicy, specjalnie ustawiłam komentarze tak, żebyście mogli komentować nie mając konta na bloggerze, więc PROSZĘ dodajcie mi troszeczkę motywacji i komentujcie rozdziały, chciałabym wiedzieć, czy jest sens pisać tego bloga nadal. ;\

widzimy się z następnym rozdziałem już niebawem, a teraz paa, i miłego czytania dla nowicjuszy.

~ Mrs. Sev.- znana również jako ~ Malfoyowa. :3