Hermiona siedziała skulona na swoim łóżku wypłakując
wszystkie łzy jakie miała w zapasie przez ostatnie miesiące. Nie mogła
uwierzyć, że bliźniacy mogli być tacy nieufni wobec niej, czy ona KIEDYKOLWIEK
wydała coś co zrobili.?! Nie.! Więc czemu ją podejrzewali, że może coś takiego
zrobić.?! No dobra, może troszeczkę przesadziła z tym skarżeniem, bo raz jej
się zdarzyło w te wakacje, ale to była konieczność.! Gdyby nie powiedziała tego
pani Weasley to chłopacy siedzieli by teraz przed Ministerstwem i tłumaczyli
się, co chcieli zrobić z ukradzionym skrzatem z Malfoy Manor. Nie żeby według
niej nie było to śmieszne, ale przecież to było niebezpieczne i
nieodpowiedzialne! Ochh… pewnie gdyby nic nie powiedziała pani Weasley o tamtym
planie bliźniaków wcale by nie musieli rzucać na nią zaklęcia. Ale w jednym
gryfonka miała rację, nie powinni tego robić, i na pewno ona do nich nie
pójdzie i ich nie przeprosi. Nie ma szans.! Prędzej naraziłaby się Snape’ owi kradnąc
mu jego zapasy składników na eliksiry i sama się przyznała niż ich przeprosiła. Gdy gryfonce przeszedł trochę humor na
rozkopywanie tej sprawy przypomniała sobie o Ginny. Na merlina gdzie podziewa
się Ginny.?! Jakoś wcześniej o niej nie pomyślała. Jak to możliwe.? Przecież Ginny
zawsze siedziała w ich wspólnym pokoju, albo chodziła gdzieś ze starszą
gryfonką, a teraz gdzieś znikła.! Ale przecież.. od kiedy jej nie ma.? Czekaj,
czekaj,… dziewczyna przypomniała sobie, że gdy zniknął Harry Ginny też nagle
zabrakło. Jak długo ich już nie ma.? Chyba… tak, gdzieś z sześć godzin… ale czy
oni są gdzieś razem.? Na pewno Ginny by się to spodobało, zważając na jej sympatię
do Harry’ ego, ale czy tak było.? Nagle jej rozmyślania przerwało pukanie do
drzwi.
-Nie chcę z nikim rozmawiać.! – wykrzyczała spokojnym głosem
Miona.
- Ale, ‘emiona co ja ci zrobiła.? – zza drzwi na
nieszczęście gryfonki usłyszała głos francuski. Jak ona jej nienawidziła.! Co ona
tutaj chciała.? Przecież nigdy razem ze sobą nie rozmawiały, a co dopiero
odwiedzać siebie wzajemnie. Ale gryfonka musiała przyznać, że po incydencie z
Ronem zaczęła bardziej przychylnie patrzeć na Gabrielle. Jednak dziewczyna
zrobiła to, co gryfonka chciała zrobić już dawno, dawno, DAWNO temu.
-Nie, Gabrielle ty nic, ale nie mam ochoty z nikim gadać. –
w szczególności z tobą, chciała dodać.
- ‘le ja ma sprawę, do cie’ie
- jaką.? – zaciekawiła się orzechowo oka. Jakoś dotychczas Francuzka
nie miała nic do niej, oprócz jakiś tam błahostek.
- ‘ciałam z tobą porozmawiać o ‘Ronie. Nie wiem jak go ‘eprosić.
– Hermionę zatkało. Do niej.? Na pewno ona chce rozmawiać właśnie z nią.? Przecież
ona wie, że gryfonka wcześniej chodziła z rudzielcem i nie układało się im
właśnie przez nią.
- czyli że ja mogę ‘ejść.? ‘emiona.? – I gryfonka nie
zdążyła odpowiedzieć Gabrielle, jak ta wparowała do jej pokoju i usiadła
spokojnie na łóżku Ginny. Francuzka wyglądała na zdziwioną patrząc na zapłakaną
gryfonkę. Miona miała jeszcze zaschnięte łzy na zaczerwienionych policzkach,
lecz te zostały zakryte przez nowsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz