GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział dziewiąty.

Ten rozdział postanowiłam podzielić. :)
miłego czytania i KOMENTUJCIE.! :D



Gabrielle nigdy jeszcze odkąd zna Fleur pierwszy raz poznała ją z gryfonką nigdy, i naprawdę Francuzka wcale nie przesadza, nigdy nie widziała, żeby Hermiona płakała, ba! Dziewczyna nigdy nawet nie zanosiło się na płacz, a teraz, siedziała samotnie w pokoju i rozpaczała nad sobą. Lecz, nie, gryfonka nie rozpaczała, pomimo jej łez na policzkach, w wielkich, orzechowych oczach było widać zawziętość, spokój i harmonię. Francuzka nie wiedziała, jak ta dziewczyna to robi. Ona gdy zaczynała płakać, a było to częste zjawisko nie mogła powstrzymać emocji i skupiała się tylko na tym, buzowała w niej czasem zazdrość, niekiedy smutek, ale najczęściej wściekłość, za to, że jest taka idealna, że aż sztuczna. Gabrielle wiedziała, że wiele i to WIELE dziewczyn zazdrości jej urody, ale… przecież ona na to niezapracowana, ona się taka urodziła, to nie był jej wybór – bycie pół-willą nie jest takie proste, choć Fleur idzie to jak po maśle. Jej starsza siostra jest w tym co robi perfekcyjna, nic dziwnego, była bardziej kochana przez ich matkę, to ona szkoliła ją, jak używać swoich wdzięków. Młodsza siostra została w pewnym momencie sama z tym „darem” i nie za bardzo umiała się nim posługiwać. Co z tego, że wszyscy mężczyźni latali za nią na każdym kroku, skoro żaden tak naprawdę jej nie kochał, lecz pragnął fizycznie. To nie było to, o czym marzyła od dzieciństwa, chciała być kochana, chciała się czuć bezpieczna, chciała,.. chciała, żeby ktoś tak naprawdę ją pokochał.
- Gabrielle, co tak naprawdę cię do mnie sprowadza.? Nie widzisz, że jestem zajęta.? – spytała Hermiona odkładając nieznaną jej książkę, którą musiała podnieść gdy Francuzka zatraciła się w swoich rozmyślaniach. W głosie gryfonki było czuć jeszcze chwilę troszeczkę zażenowania jej stanem, lecz nie dawała tego po sobie poznać.
- No bo.. bo ty.. no bo ty ‘edyś ‘odziłaś z Ronem i ja,.. ‘ałam cię poprosić..
- ty.? Poprosić.? Na Merlina co się z tobą stało Gabrielle.? – Miona podeszła do Francuzki i dotknęła jej czoła zewnętrzną stroną dłoni, a gdy jej dłoń lekko musnęła czoła zdziwionej tą reakcją dziewczyny gryfonka szybko odsunęła swoją rękę i zaczęła nią trząść. – Godryku.! Dziewczyno ty masz straszną gorączkę.!! – starsza dziewczyna zaczęła się histerycznie śmiać, na co Francuzka zareagowała w zastraszającym tempie. Złapała najbliższą jej rzecz, była to na szczęście Hermiony poduszka i rzuciła nią w zwijającą się teraz na podłodze gryfonkę. Starsza dziewczyna jednak nie dała za wygraną i odwdzięczyła się Gabrielle podobnym „podarunkiem”. Gdy po kilku, kilkunastu minutach walki na poduchy Dziewczyny padły wycieńczone na łóżka Hermiona spoważniała.
-więc o co ci chodziło przed tym „incydentem”.? – gryfonce po twarzy przeszedł lekki, ledwo zauważalny uśmiech, lecz dla Gabrielle ta chwila wystarczyła, aby nabrać odwagi.
- no bo ty ‘odziłaś kiedyś z Ronem i… ‘ałam cię poprosić o radę… - gryfonka zaniemówiła. Po postu ją zatkało. Od kiedy taka dziewczyna jak Gabrielle, pyta JĄ Hermionę o radę.?! Przecież to niedorzeczne.!
- o co chodzi.?
- no bo… no bo Ron ‘est taki niedostępne. Jak ty ‘obiłaś, że oni cię zauważył.? – spytała lekko marszcząc nos.
- nie wiem, naprawdę, nie umiem ci tego wytłumaczyć. Raczej sądzę, że to Ron mnie „poderwał” a nie ja jego. – powiedziała zażenowana gryfonka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz