miłego czytania i KOMENTUJCIE.! :D
Gabrielle nigdy jeszcze odkąd zna Fleur pierwszy raz poznała
ją z gryfonką nigdy, i naprawdę Francuzka wcale nie przesadza, nigdy nie
widziała, żeby Hermiona płakała, ba! Dziewczyna nigdy nawet nie zanosiło się na
płacz, a teraz, siedziała samotnie w pokoju i rozpaczała nad sobą. Lecz, nie,
gryfonka nie rozpaczała, pomimo jej łez na policzkach, w wielkich, orzechowych oczach
było widać zawziętość, spokój i harmonię. Francuzka nie wiedziała, jak ta
dziewczyna to robi. Ona gdy zaczynała płakać, a było to częste zjawisko nie
mogła powstrzymać emocji i skupiała się tylko na tym, buzowała w niej czasem
zazdrość, niekiedy smutek, ale najczęściej wściekłość, za to, że jest taka
idealna, że aż sztuczna. Gabrielle wiedziała, że wiele i to WIELE dziewczyn zazdrości
jej urody, ale… przecież ona na to niezapracowana, ona się taka urodziła, to
nie był jej wybór – bycie pół-willą nie jest takie proste, choć Fleur idzie to
jak po maśle. Jej starsza siostra jest w tym co robi perfekcyjna, nic dziwnego,
była bardziej kochana przez ich matkę, to ona szkoliła ją, jak używać swoich
wdzięków. Młodsza siostra została w pewnym momencie sama z tym „darem” i nie za
bardzo umiała się nim posługiwać. Co z tego, że wszyscy mężczyźni latali za nią
na każdym kroku, skoro żaden tak naprawdę jej nie kochał, lecz pragnął fizycznie.
To nie było to, o czym marzyła od dzieciństwa, chciała być kochana, chciała się
czuć bezpieczna, chciała,.. chciała, żeby ktoś tak naprawdę ją pokochał.
- Gabrielle, co tak naprawdę cię do mnie sprowadza.? Nie widzisz,
że jestem zajęta.? – spytała Hermiona odkładając nieznaną jej książkę, którą
musiała podnieść gdy Francuzka zatraciła się w swoich rozmyślaniach. W głosie
gryfonki było czuć jeszcze chwilę troszeczkę zażenowania jej stanem, lecz nie
dawała tego po sobie poznać.
- No bo.. bo ty.. no bo ty ‘edyś ‘odziłaś z Ronem i ja,.. ‘ałam
cię poprosić..
- ty.? Poprosić.? Na Merlina co się z tobą stało Gabrielle.?
– Miona podeszła do Francuzki i dotknęła jej czoła zewnętrzną stroną dłoni, a
gdy jej dłoń lekko musnęła czoła zdziwionej tą reakcją dziewczyny gryfonka
szybko odsunęła swoją rękę i zaczęła nią trząść. – Godryku.! Dziewczyno ty masz
straszną gorączkę.!! – starsza dziewczyna zaczęła się histerycznie śmiać, na co
Francuzka zareagowała w zastraszającym tempie. Złapała najbliższą jej rzecz,
była to na szczęście Hermiony poduszka i rzuciła nią w zwijającą się teraz na
podłodze gryfonkę. Starsza dziewczyna jednak nie dała za wygraną i odwdzięczyła
się Gabrielle podobnym „podarunkiem”. Gdy po kilku, kilkunastu minutach walki
na poduchy Dziewczyny padły wycieńczone na łóżka Hermiona spoważniała.
-więc o co ci chodziło przed tym „incydentem”.? – gryfonce po
twarzy przeszedł lekki, ledwo zauważalny uśmiech, lecz dla Gabrielle ta chwila
wystarczyła, aby nabrać odwagi.
- no bo ty ‘odziłaś kiedyś z Ronem i… ‘ałam cię poprosić o
radę… - gryfonka zaniemówiła. Po postu ją zatkało. Od kiedy taka dziewczyna jak
Gabrielle, pyta JĄ Hermionę o radę.?! Przecież to niedorzeczne.!
- o co chodzi.?
- no bo… no bo Ron ‘est taki niedostępne. Jak ty ‘obiłaś, że
oni cię zauważył.? – spytała lekko marszcząc nos.
- nie wiem, naprawdę, nie umiem ci tego wytłumaczyć. Raczej sądzę,
że to Ron mnie „poderwał” a nie ja jego. – powiedziała zażenowana gryfonka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz