GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

niedziela, 30 marca 2014

Rozdział czternasty.

proszę was o jedno, KOMENTUJCIE, bo nie wiem czy wam się podoba,czy nie!




- Hermioona! Co się stało?!  Możesz mnie wreszcie na Merlina wpuścić?! – krzyczała płomiennowłosa dziewczyna, której gryfonka zamknęła z rozmachem drzwi przed nosem. Co się takiego stało, że Miona tak zareagowała na Harry’ ego ? Z bliźniakami wcale nie rozmawiała, choć chociaż w tej sprawie, coś wiedziała. Akurat z chłopakami miała rację, gdyby na nią rzucili zaklęcie, to dawno już rzuciła by w nich upiorogackiem i to nie jednym. Oni muszą dostawać za swoje, a w ustach Hermiony milczenie jest największą karą dla… chyba jak na razie nikt się temu nie oparł, od razu przepraszali i różne takie bzdety, choć…. Ona jeszcze tego nie robiła, bo nie musiała, ale jak to możliwe? Za żadne skarby nie wiedziała.
- po co ty mi tu będziesz wchodzić?! Na Merlina!!! Nie potrzebuję żadnej pomocy do cholery!! – usłyszała zza drzwi dziewczyna, lecz chwilę potem otworzyły jej się przed nosem drzwi, a w drzwiach….
-Matkoo!? Jak ty wyglądasz??! 
- A jak mam wyglądać ?! – krzyknęła gryfonka. Weszła powrotem do pokoju. – tylko nie zapomnij zamknąć drzwi ! jeszcze mi to brakowało zatroskanej pani Weasley. – Ginny miała rację, dziewczyna, które teraz siedziała na kanapie, nie wyglądała, tak jak 5 minut wcześniej. Hermiona wyglądała dosłownie jak trup, choć….. nie, przecież jak jest pogrzeb, to one wyglądają całkiem uroczo, a dziewczynie daleeko było do „normy”. Jej niegdyś orzechowe i lśniące włosy, były teraz podobne do tego, co się działo z włosami Bellartix. Były one potargane, szare, nijakie i bez koloru, choć tylko oczy dziewczyny pokazywały tak naprawdę, co się z nią stało. Były opłakane, to było odpowiednie słowo. Dziewczyna nie miała w oczach nic, oprócz nienawiści, i chęci zemsty, choć… miała w oczach coś więcej. W jej oczach było widać uczucie jakiego Ginny jeszcze nie widziała, było to zauroczenie ! ale jak to.. ? przecież ona chodzi z tym, tym, tym… ach, przepraszać za słownictwo nie będzie, bo takiego narcyza, chamskiego, myślącego tylko o sobie, aroganckiego i bawiącego się bezbronnymi dziewczynami faceta jeszcze nie poznała ! no ale wracając do pierwszej myśli, Hermiona jak na niego patrzyła, myślała o nim, nigdy Ginny niewidziana w jej oczach.. tego, no.. uczucia. Wiedziała, że Miona wcale nie kochała Cormaca, ona go znosiła, tak jak jej brata, to było to samo uczucie. Więc co się z nią stało? Może zaczął jej się podobać ten dupek? Nie…. Chyba.
- po co chciałaś tu wejść? Żeby patrzeć na mnie jak na jakiegoś wyrzutka? – spytała starsza gryfonka siadając na kanapie Rudej.
***

- Stary, nie marudź, to jest dla twojego dobra zorganizowane, a ty jeszcze marudzisz! – próbował przekonać Rona bliźniak.
- Fred do cholery jasnej! Ja NIE POTRZEBUJĘ dziewczyny! – krzyczał na cały głos chłopak.
- mówiłem ci już, zacznij drzeć się na mnie ciszej, bo zaklęcie zaraz padnie. – powiedział ze spokojem gryfon.  – po pierwsze, POTRZEBNA jest ci dziewczyna, bo wreszcie zdziczejesz, a Hermiona już cię nie chce. Po drugie – nie możesz stać się taki jak Percy!
- no dobra, dobra, ale skąd wiesz, że Miona mnie nie chce? – zapytał chłopak z ciekawością, przecież nie mogło jej tak szybko przejść!
- no nie wiem, niech pomyślę…. Już mam! Bo CHODZI z Cormac’ kiem ? czy… to ci jeszcze nie wystarcza?
- poczekaj, poczekaj, możesz powtórzyć to co powiedziałeś, bo chyba źle cię zrozumiałem. – powiedział nieco zdenerwowanym głosem Ron.
- oczywiście mój kochany i z niczego nie zdający sobie sprawy braciszku.  – powiedział przesłodzonym głosem Fred. – Hermiona chodzi z Cormac’ kiem. – Ron’ owi natychmiast podskoczyło tętno.

2 komentarze:

  1. Świetne. Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo, że poświęciłeś/łaś choć chwilę na ten komentarz, bo od razu pojawił mi się uśmiech na twarzy. :3 dziękuję jeszcze raz. :)

      Usuń