- Hermioona! Co się stało?!
Możesz mnie wreszcie na Merlina wpuścić?! – krzyczała płomiennowłosa
dziewczyna, której gryfonka zamknęła z rozmachem drzwi przed nosem. Co się
takiego stało, że Miona tak zareagowała na Harry’ ego ? Z bliźniakami wcale nie
rozmawiała, choć chociaż w tej sprawie, coś wiedziała. Akurat z chłopakami
miała rację, gdyby na nią rzucili zaklęcie, to dawno już rzuciła by w nich
upiorogackiem i to nie jednym. Oni muszą dostawać za swoje, a w ustach Hermiony
milczenie jest największą karą dla… chyba jak na razie nikt się temu nie oparł,
od razu przepraszali i różne takie bzdety, choć…. Ona jeszcze tego nie robiła,
bo nie musiała, ale jak to możliwe? Za żadne skarby nie wiedziała.
- po co ty mi tu będziesz wchodzić?! Na Merlina!!! Nie
potrzebuję żadnej pomocy do cholery!! – usłyszała zza drzwi dziewczyna, lecz
chwilę potem otworzyły jej się przed nosem drzwi, a w drzwiach….
-Matkoo!? Jak ty wyglądasz??!
- A jak mam wyglądać ?! – krzyknęła gryfonka. Weszła
powrotem do pokoju. – tylko nie zapomnij zamknąć drzwi ! jeszcze mi to
brakowało zatroskanej pani Weasley. – Ginny miała rację, dziewczyna, które teraz
siedziała na kanapie, nie wyglądała, tak jak 5 minut wcześniej. Hermiona
wyglądała dosłownie jak trup, choć….. nie, przecież jak jest pogrzeb, to one
wyglądają całkiem uroczo, a dziewczynie daleeko było do „normy”. Jej niegdyś
orzechowe i lśniące włosy, były teraz podobne do tego, co się działo z włosami
Bellartix. Były one potargane, szare, nijakie i bez koloru, choć tylko oczy
dziewczyny pokazywały tak naprawdę, co się z nią stało. Były opłakane, to było
odpowiednie słowo. Dziewczyna nie miała w oczach nic, oprócz nienawiści, i
chęci zemsty, choć… miała w oczach coś więcej. W jej oczach było widać uczucie
jakiego Ginny jeszcze nie widziała, było to zauroczenie ! ale jak to.. ?
przecież ona chodzi z tym, tym, tym… ach, przepraszać za słownictwo nie będzie,
bo takiego narcyza, chamskiego, myślącego tylko o sobie, aroganckiego i
bawiącego się bezbronnymi dziewczynami faceta jeszcze nie poznała ! no ale
wracając do pierwszej myśli, Hermiona jak na niego patrzyła, myślała o nim,
nigdy Ginny niewidziana w jej oczach.. tego, no.. uczucia. Wiedziała, że Miona
wcale nie kochała Cormaca, ona go znosiła, tak jak jej brata, to było to samo
uczucie. Więc co się z nią stało? Może zaczął jej się podobać ten dupek? Nie…. Chyba.
- po co chciałaś tu wejść? Żeby patrzeć na mnie jak na
jakiegoś wyrzutka? – spytała starsza gryfonka siadając na kanapie Rudej.
***
- Stary, nie marudź, to jest dla twojego dobra zorganizowane, a ty jeszcze marudzisz! – próbował przekonać Rona bliźniak.
- Stary, nie marudź, to jest dla twojego dobra zorganizowane, a ty jeszcze marudzisz! – próbował przekonać Rona bliźniak.
- Fred do cholery jasnej! Ja NIE POTRZEBUJĘ dziewczyny! –
krzyczał na cały głos chłopak.
- mówiłem ci już, zacznij drzeć się na mnie ciszej, bo
zaklęcie zaraz padnie. – powiedział ze spokojem gryfon. – po pierwsze, POTRZEBNA jest ci dziewczyna,
bo wreszcie zdziczejesz, a Hermiona już cię nie chce. Po drugie – nie możesz
stać się taki jak Percy!
- no dobra, dobra, ale skąd wiesz, że Miona mnie nie chce? –
zapytał chłopak z ciekawością, przecież nie mogło jej tak szybko przejść!
- no nie wiem, niech pomyślę…. Już mam! Bo CHODZI z Cormac’
kiem ? czy… to ci jeszcze nie wystarcza?
- poczekaj, poczekaj, możesz powtórzyć to co powiedziałeś,
bo chyba źle cię zrozumiałem. – powiedział nieco zdenerwowanym głosem Ron.
-
oczywiście mój kochany i z niczego nie zdający sobie sprawy braciszku. – powiedział przesłodzonym głosem Fred. –
Hermiona chodzi z Cormac’ kiem. – Ron’ owi natychmiast podskoczyło tętno.
Świetne. Oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńdziękuję bardzo, że poświęciłeś/łaś choć chwilę na ten komentarz, bo od razu pojawił mi się uśmiech na twarzy. :3 dziękuję jeszcze raz. :)
Usuń