GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

wtorek, 18 marca 2014

Odskok od tematu - czyli miniaturka SS / HG

wstawiam wam miniaturkę SS/HG , którą mam zamiar wysłać na konkurs na fb. napiszcie w komentarzach swoje wrażenia na jej temat. :)





Właśnie miał się zacząć nowy i ostatni dla gryfonki rok w Hogwarcie.  Skończyła pakować swoje rzeczy, złapała za szczotkę do włosów i stanęła przed lustrem. Nie mogła uwierzyć, że przez tyle lat nie zauważyła, że wcale nie jest taka brzydka, jak Ron uważał. Miała teraz długie, kręcone orzechowe włosy, ale nie tak jak w wcześniejszych latach, które wyglądały jak orle gniazdo, tylko delikatne, silne i ułożone fale, opadające na zgrabny obojczyk i ramiona. Zaczęła przyglądać się swoim czekoladowym oczom, które hipnotyzująco i łapczywie spoglądały na pełne i barwne usta, które jak na zawołanie wydęły się w delikatny i subtelnie pociągający uśmiech.  Jej cera była doskonała, a na policzkach, gdy za oknem tego dnia było piękne słońce, dziewczyna mogła założyć się, za kilka chwil pojawią się ledwo dostrzegalne piegi. Związała gęste włosy w lekkiego koczka, ubrała zwiewną sukienkę i zeszła na dół do kuchni.
- Hermioo.. – Harry’ ego zamurowało. Dziewczyna wyglądała olśniewająco.
- Tak ? Harry ? o co chodzi ?- wypytywała podekscytowana swoim wyglądem gryfonka, przecież wiedział co się stało, ale chłopak na pewno nie wyczuł iluzji.
- wyglądasz fenomenalnie Mionka! Na Merlina, teraz chyba każdy facet w szkole będzie podążał za tobą wzrokiem ! ale… pamiętasz, że miałaś mi pomagać w eliksirach..? – zapytał zażenowany Harry. Dziewczyna wybuchła niekontrolowanym śmiechem, lecz nadal wyglądała oszołamiająco.
- wiesz co Harry, wyglądasz zabójczo, gdy robisz z siebie niewinne zwierzątko, które potrzebuje pomocy. – na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech, a na policzki chłopaka zaczynały wpełzać rumieńce. – no jasne, że ci pomogę ! ale teraz szybko bierzmy się za śniadanie, bo wszyscy będą na nas czekać, a co najgorsze ucieknie nam pociąg. – powiedziała i odwróciła się z wdziękiem.
***
Dlaczego akurat dzisiaj ten śmierdzący, zawładnięty światem i zapatrzony w siebie dupek musiał go wezwać ??!! te wstrętne dzieciaki będą się tutaj zjeżdżać, i jeszcze takim Weasley ‘om wpadnie pomysł, że skoro nie ma go na uczcie to mogą się do niego włamać. Ale jednak gdy Czarny Pan ot tak sobie robi zebrania, takie, gdy Bella ,może dać upust swojego szaleństwa na mugolach, Lucjusz i Rodulfus mogę popić ognistej whiskey to ból w przedramieniu jest słabszy, choć to słowo nie jest pasujące do tego bólu.  Jeszcze rozmyślając, zdenerwowany Severus założył swoją szatę śmierciożercy, lecz maskę zostawił jeszcze na szafce, nie chciał, żeby Minevra zauważyła to, że idzie na ważne spotkanie sprzymierzonych, bo zawsze szedł na takie z maską już założoną. Wziął różdżkę, maskę i na wszelki wypadek lek na efekty cruciatusa i wyszedł ze swoich komnat. Już prawie by zapomniał o zabezpieczeniu ich, lecz zobaczył pannę Norris i wrócił się, by rzucić właściwe zaklęcia.
***
Stali właśnie pod peronem 9 i ¾, by za chwilę wejść do stojącego pociągu. Jak ona dawno nie była taka podekscytowana. Poprawka : co roku, gdy wraca do Hogwartu jest taka podekscytowana.
- Miona ! jak ty świetnie wyglądasz. – złapał ją w objęcia Neville. Obok chłopaka przed sekundą zobaczyła rozpromienioną Lunę w żółto złotawej sukience. Gdy chłopak wyściskał gryfonkę, krzyknął coś o czekającej na nich jego babci, i zanim dziewczyna zdążyła mu podziękować, odszedł razem z Luną.
***
Snape stał przed Malfoy Manor, a może lepiej, żeby obchodzić się z nową nazwą – Riddle Manor.  Nałożył na siebie maskę bezinteresowności niczym i nikim i wszedł przed bramę.
- Witam cię Severusie. – został chłodno przywitany przez Czarnego Pana. – rozgość się.
Severusa zdziwiło brak dodatkowych krzeseł, tylko dwa – dla niego i dla siebie. Usiadł ostrożnie zachowując perfekcyjnie swoją maskę. Czekał aż to on zacznie mówić.
- zapewne nie wiesz, dlaczego cię tutaj sprowadzam, choć mógłbym rzec, iż jest to sprawa, z którą zwlekałem jak najdłużej. – o co mu konkretnie chodziło ? – chodzi o moją córkę. – o kogo do cholery ??!! – wiem, że mogło cię to zdziwić, ale tak, mam córkę. Będzie ona w tym roku kończyła swoją naukę w Hogwarcie, - powiedział nazwę z wielkim trudem i pogardą w głosie – i chcę, abyś się nią zaopiekował. – Severusa zamurowało, lecz nie dał tego po sobie poznać.
- Jeśli mogę spytać Panie,…
- oczywiście, pytaj o co tylko chcesz. – powiedział ze spokojem w głosie.
- kim jest jej matka ? –Snape z ostrożnością dobierał słowa.
- Mugolką. Była… bardzo słaba. Gdy  była w ciąży, próbowałem o nią dbać, lecz bała się mnie. Gdy już urodziła, i dostałem moją córkę na ręce, wiedziałem, że nie mogę jej oddać tej kobiecie. To była moja pierworodna córka, potężne dziecko, które w przyszłości zajmie moje miejsce. Po kilku godzinach kobieta zmarła, a ja musiałem ją oddać, nie mogła wiedzieć, że jej ojcem jestem ja. oddałem ją do rodziny zastępczej, jeśli można to tak nazwać. Wyczyściłem im pamięć, aby myśleli, że to ona jest ich prawdziwą córką. Lecz teraz, gdy już dorosła, wiem, że mogę jej już to powiedzieć. Ona jest bardzo potężną czarownicą i masz jej chronić.
- Panie, czy ona jest w moim domu ? – śmiał się zapytać mężczyzna.
- Nie, jest gryfonką – wypluł to słowo. – pewnie dlatego, że wychowywali ją ci Mugole, ale nie tylko na ochronie będzie mi zależało z twojej strony. Masz być jej mężem, kochankiem, spłodzić mi syna, który posiądzie moją całą władze. ..– Severusa zamurowało. Jak on mógłby to zrobić ?! ona jest jeszcze taka młoda.. no właśnie, kim ona jest ? – co się stało Severusie, że nagle przestałeś mnie słuchać ? – zaśmiał się złowieszczo.
- Panie, powiedz mi wreszcie, kim ona jest ? – powiedział ostrożnie Snape.
- Severusie, oj mój poddany Severusie, nie bój się. Zajmowałeś się nią od dawna, tylko teraz, masz się do niej zbliżyć. Moja pierworodna córka to Hermiona Jean Granger, ale od dzisiaj – Riddle.
***
Tiara przydziału dobiegała końca.  Do domu Hermiony doszło kilkoro gryfonów, lecz największą sławą w tym roku cieszył się dom Węża. Właśnie profesor MacGonnagall wywoływała następne nazwisko.
- Julia, Zabini. – ciemno skóra brunetka podeszła do stołka i założyła tiarę na głowę. Po chwili po Sali rozszedł się krzyk.
- SLYTHERIN !! – dziewczynka podbiegła do stołu ślizgonów i została uściskana przez Pansy, Millicentę  i kilkoro innych dziewczyn.
Uczta dobiegła końca i wszyscy rozeszli się do pokoi wspólnych, lecz gryfonka była prefekt naczelną, i musiała zaprowadzić tych nowicjuszy.
***
Severus właśnie przygotowywał się do pierwszych zajęć z eliksirów, które jak na złość miał z gryfonami i ślizgonami z siódmego roku. Jednak, gdy podgrzewał kociołek na gazie, ktoś wszedł bez pardonu do jego gabinetu. 
- witaj Snape.
- witaj Draconie, jak miło cię Czasem zobaczył bez ojca, co się takiego stało, że do mnie przychodzisz ? – zapytał z sarkazmem i nadzwyczaj spokojnie Snape.
- słyszałem, że masz podopieczną i chciałem się dowiedzieć kim ona jest. – mężczyzna zastanawiał się jak mu to przekazać, że jego kuzynką staje się Granger. Podjął już decyzję – zrobi to szybko, tak, że nawet nie zda sobie z tego sprawy, choć będzie mówił powoli.
- nic nadzwyczajnego, tylko Panna- wiem- to-wszystko. Chyba już wiem skąd ma ten charakter, jak widać, wszystko jest dziedziczne. – powiedział przeciągając każdą głoskę.
- GRANGER ?! MASZ SIĘ ZAJMOWAĆ GRANGER ?! – wykrzyczał mu prosto w twarz ślizgon.
- wiesz Draconie, jeśli chodziłoby tutaj tylko o zajmowanie, nie było by tak źle, tylko, że ja mam mieć z na dzieci, ożenić się z nią i kochać ją do końca życia. – powiedział tym monotonnym głosem, którego używał na spotkaniach śmierciożerców.
- Salazarze…. – chłopak musiał aż usiąść. – ona wie ?
- nie, ale zaraz się dowie. – powiedział Severus, gdy do Sali zaczęli schodzić się uczniowie.
***
- Granger, Malfoy zostać. – powiedział najbardziej syczącym i wrednym głosem na jaki go było stać w tej sytuacji. Nie wiedział jak zacząć, chyba wolał powiedzieć jej to jak najszybciej i mieć to już z głowy.
- Granger…
- tak profesorze Snape? – przerwała mu.
- nie przerywaj mi jak mówię. – powiedział, a ona przytaknęła. –sprawa jest dość… delikatna.  Na jaw wyszła sprawa, o której nawet ja nie wiedziałem. Chodzi o to, że jesteś Granger córką Toma Riddle’a.  – nastała cisza, lecz po chwili mężczyzna kontynuował.  – nawet jeśli tego chcesz czy nie, to się nie odstanie, a teraz musimy iść do dyrektora, abyś znowu założyła tiarę przydziału na głowę. Od dzisiaj nazywasz się Hermiona Jean Riddle, twoje wcześniejsze nazwisko nie ma dla ciebie przeszłości, rozumiesz ? – nawet się do niego nie przywiązuj, bo niedługo będziesz się nazywać Snape dopowiedział sobie w myślach Severus.  Dziewczyna zachowała się nadzwyczaj spokojnie.
- A więc przez całe życie, moje podejrzenia, przemyślania, są prawdziwe ? Jak to możliwe ?! – w tym czasie Severus razem z młodym Malfoy’ em opowiedzieli jej całą historię wzdłuż i w szerz, oprócz ślubu i wspólnych dzieci ze Snape’ em.  Dziewczyna zastanowiła się chwilę nad swoim życiem po tej sprawie i nagle…
- no to idziemy. – i wstała z fotela. – nie idziecie do Dumbledore ‘a ? – powiedziała łapiąc już za klamkę od drzwi.  Młodszy chłopak zdziwił się, że dziewczyna w tak szybkim tempie oswoiła się z tą wiadomością.  Starszy mężczyzna nie wiedział jak zareaguje na ślub z nim, więc wstał i poszedł do dziewczyny stojącej przy drzwiach.
- Hermiono, nie powiedzieliśmy ci jeszcze o jednej rzeczy,
- jakiej ? – znów mu przerwała. – przepraszam, niech pan mówi.
- Czarny Pan powiedział, że… mam się tobą opiekować i mam cię poślubić. – Severus czekał na jej reakcję, która kiedy nadeszła, zdziwiła go chyba bardziej, niż słowa tego Dupka Voldemorta.
- na Merlina ! nawet pan nie wie jak długo na to czekałam ! zawsze, jakoś tak pragnęłam pana, ale przecież był pan moim nauczycielem i … - przestała mówić i przytuliła się do mężczyzny.  Snape’a zamurowało., jednak przytulił dziewczynę z całych sił. Gdy stali tak już dłuższą chwilę, podniosła swoją głowę. Severus podniósł jej podbródek leciutko ręką.
- chcesz tego, Panno Riddle ? – wyszeptał jej prosto do ucha. Dziewczynie przeszły po plecach przyjemne ciarki. Jaki on miał pociągający ton głosu ! pomyślała gryfonka.
- Tak, profesorze Snape. – wyszeptała niewinnym głosem. Severus przybliżył swoje wargi do jej pełnych ust i pocałował delikatnie, ale z uczuciem. Widział, że dziewczyna chce czegoś więcej, i chciał jej to dać. Młody Malfoy już dawno wyszedł drugim wyjściem, i to było dla niego zbawienie, mógł pokazać jej, jak jej pragnął przez te wszystkie lata. Zaczął ją całować z większą pasją, pogłębiał pocałunki. Dziewczyna dała mu zaproszenie do środka i razem zaczęli walczyć o dominację. Severus przeniósł ich delikatnie na fotel, a dziewczyna usiadła mu między nogami, by mieć lepszy dostęp do jego ust. Całowali się coraz zachłanniej, a gryfonka zaczęła jęczeć.
- Sever-rusie…. Se-ev.,.. – jakie jej jęki były podniecające !- tak, ta-ak….
- Miona… jesteś wspaniała… kocham cię. – powiedział jej prosto w usta mężczyzna.
- ja ciebie te-eż…. Ooch… - krzyknęła dziewczyna, gdy Snape zaczął dotykać ją zimnymi i męskimi Rękowa po obojczyku, schodził coraz niżej..... Severus zaczął słyszeć jakieś krzyki z oddali. Hermiona zaczęła zdejmować z niego koszulę… ktoś wołał jego imię….
- Severusie !! – usłyszał, i nagle znalazł się w swoich komnatach, a nad nim stała Minevra z pustą butelka ognistej Whiskey. Coś do niego mówiła, ale już jej nie słuchał. To był tylko sen ?! to było takie cudowne ! nigdy tego nie zapomni.
***
Hermiona obudziła się zlana potem i mokra. Śniło jej się to samo co Severusowi, a myślała tylko o jednym.
- to musi się kiedyś zdarzyć. – i wzięła za kawałek pergaminu, pióro i napisała list do mistrza Eliksirów z dokładnym opisem jej snu i propozycją.

THE END.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz