GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział czwarty.

Dzisiaj nie przedłużam.

Zachęcam do komentowania
.! :-D





Hermiona wraz z Ginny po całym incydencie z Harrym i Francuską nie mogły powstrzymywać śmiechu, gdy tylko na widoku pojawiał się Wybraniec. Niestety Harry przez ten cały czas chodził naburmuszony na cały świat, jakby to była ich wina, a nie jego oczywiście. Następnego ranka gryfonki chciały wybrać się we dwójkę na Pokątną po szaty szkolne dla Miony, bo jej ubranie sięgało już zaledwie do połowy łydek. Tego dnia starsza dziewczyna wstała nad ranem i gdy schodziła jeszcze zaspana po wysokich i krętych schodach, za rogiem do kuchni ujrzała kłócących się jej najlepszych przyjaciół.
- Ty tępy idioto! Ta cała akcja była właśnie przez CIEBIE! –Krzyczał zdenerwowany Wybraniec.- Gdybyś nie zaczął drążyć tego tematu nie dostałbym przy wszystkich ciastem w twarz.!
-Przecież to właśnie TY powiedziałeś, że Gabrielle ci się nie podoba.! Więc nie zwalaj wszystkiego na mnie!! – Ron zaczął rzucać wszystkim na lewo i prawo. Pierwszy ucierpiał ulubiony kubek Remusa.
-TY NICZEGO KRETYNIE NIE ROZUMIESZ.! – Harry dostawał już nie raz totalnej furii, lecz ta przezwyciężyła wszystkie dotychczasowe. Wybraniec był tak wściekły, że jego twarz zaczęła przypominać wyglądem drugi stopień wściekłości profesora Snape’a.- GDYBYŚ NIE ZACZĄŁ  TEGO TEMATU NIEBYŁOBY TEGO WSZYSTKIEGO! A JA TERAZ NIE MARNOWAŁBYM SWOJEGO GARDŁA I CZASU NA CIEBIE TY… TY,.. TY GUMOCHŁONIE JEDEN! – Ron  miał chyba zaraz stracić całkowicie kontrolę i rzucić się na chłopaka lecz w tym momencie Hermionie wróciły zmysły.
- Protego! – krzyknęła dziewczyna i od razu chciała podbiec do chłopaków, których odrzuciło na dwie przeciwległe ściany, lecz nie wiedziała do którego ma pobiec pierwszego. Wreszcie po krótkim zmaganiu z rozsądkiem podbiegła do jednego z nich.
-Ron nic ci się nie stało.? Wszystko w porządku.? – spytała rozkojarzona gryfonka, ponieważ jednocześnie przyglądała się Harry’emu czy aby na pewno nie ma w zamiarze nic złego i głupiego do zrobienia. W momencie, gdy Chłopak chciał jej odpowiedzieć na wcześniej zadane pytanie do kuchni weszła najmniej chciana w tym momencie osoba.
-Na Merlina! Co tu się stało.?! – spytała wcześniej zaspana, lecz gdy zobaczyła ten obraz przed oczami całkowicie obudzona Pani Weasley, jakby ktoś w pewnym momencie zrzucił jej na głowę wiadro pełne lodowatej wody. Molly miała rację. Kuchnia, wcześniej czysta, zadbana, wszystkie rzeczy ładnie poukładane w szafkach. Teraz, większość drzwiczek powyrywane z zawiasów, reszta leżała „poturbowana” na ziemi, kilka kubków uszły tylko z lekkim uszczerbkiem na funkcjonalności, lecz większa ilość z nich została doszczętnie potłuczona, a kawałki porozrzucane po całej kuchni w każdym, nawet niewidocznym kącie. Malutkie okno, które wcześniej było perfekcyjnie zakryte przez niebieskawo- turkusową zasłonkę, miało wybitą większą część szyby. Pomieszczenie nie przypominało w żadnym stopniu wcześniejszej przytulnej kuchni. Pani Weasley straciła cierpliwość czekając tak długo na odpowiedź.
-Ronaldzie Biliusie Weasley! Masz mi w tej chwili wyjaśnić co się tutaj stało! – krzyknęła z powagą w głosie.
-Jaa.. no, wiesz.. mamo, po prostuu…
- Ron chciał powiedzieć pani Weasley, że pokłócili się z Harrym o bezsensowną sprawę i troszeczkę ich poniosło.- wytłumaczyła spokojnym i opanowanym głosem za chłopaka Hermiona. Gryfon spojrzał na nią wzrokiem „dziękuję”. Niestety taka odpowiedź nie wystarczyła, aby uspokoić  Molly.
- Kochaniutka nie tłumacz się za nich to nie twoja wina. A teraz Ron, chcę wiedzieć, co DOKŁADNIE się tutaj wydarzyło. – powiedziała stanowczym głosem pani Weasley. Roz ze strachem wymalowanym na twarzy opowiedział matce całą sytuację Nie omijając żadnego epitetu.
- JESZCZE RAZ BO SIĘ CHYBA PRZESŁYSZAŁAM RONALDZIE! CZY WY, POKŁÓCILIŚCIE SIĘ  I ROZNIEŚLIŚCIE MI W DROBNY MAK CAŁĄ KUCHNIĘ Z POWODU WCZORAJSZEGO INCYDENTU!? -  Molly powiedziała to z taką wściekłością, że chyba nawet Snape by się tego nie powstydził.
-T-ta-ak. – powiedział zszokowany jeszcze chłopak po usłyszeniu tonu u swojej matki, którego nawet Fred i George po najgorszych wybrykach nie musieli znosić.
- Niech mnie Godryk trzyma! – powiedziała Molly i usiadła na ledwie stojącym już krześle. – A tak w ogóle to gdzie jest Harry.?! – Dopiero teraz Hermiona i Ron zauważyli nieobecność Wybrańca. Nawet nie wiedzieli w jakim  momencie chłopakowi udało się wymsknąć niezauważonym przez matkę rudzielców.

1 komentarz: