Zachęcam do czytania.
Obudziła się około siódmej rano. A nawet jeśli jest to
prawda, to nie pamiętała za dokładnie o której. Wstawanie w te wakacje było dla
niej katorgą. Wieczorami zatracała się w lekturach albo siedziała w
towarzystwie Ginny, choć było to na pewno lepsze niż towarzystwo wiecznie
niewyżytego, wkurzonego i sapiącego na wszystkich bardzo popularnego pod tym
względem Snape’a, a może w tym momencie lepiej jak powie profesora Snape’a. Za kilka dni rozpoczynał się rok szkolny, a
dokładniej jej siódmy rok w Hogwarcie. Hogwart po II wojnie o niego został
odbudowany i powrócił do dawnego wspaniałego stanu. Razem z Harry’m i Ronem postanowili wrócić i zaliczyć ten
rok. Oczywiście nie obyło się bez kłótni i rzucania zaklęciami z jej strony
lecz oczywiście jak zawsze odniosła nad nimi zwycięstwo. Siedziała właśnie
zamyślona nad poranną kawą od pani Weasley, gdy nagle ktoś przerwał jej, gdy
omal znów prawie zapadła w ręce Morfeusza.
-Hermiooona.!! – Usłyszała głośny krzyk dochodzący z góry, jak sądząc należący do Ginny.- Hermiona proszę cię rusz ten swój leniwy i zaspany tyłek na górę i mi wreszcie pomóż.! – tym razem głos rudowłosej nie był milutki jak zawsze. Z niechęcią wstała od stołu pełnego pyszności przygotowanych przez panią Weasley i ruszyła korytarzem do rudej. Po męczącej przeprawie przez długie i kręcone schody doszła do drzwi ich wspólnego pokoju. Już prawię dotykała klamki, aby wejść do środka, gdy nagle tuż za nią przeleciał jeden z bliźniaków na miotle. Zatrzymał się i ujrzała u niego uśmiech, który oznaczał u Weasley’ ów świetne pomysły.
- Hej Hermiona, co taka zaspana?- spytał zsiadając z miotły.
-Jak mam być niezaspana, jeśli całą noc nie dawaliście mi zasnąć, ponieważ brakowało wam towarzystwa do eksplodującego durnia? – Spytała z lekkim uśmiechem na twarzy. Fred chyba poczuł się obrażony i już wyglądał, jakby chciał odejść udając fochniętego lecz nie. Podszedł do niej bliżej i powiedział.
- nie czepiaj się nas, przecież sama chciałaś, bo nie miałaś nic ciekawszego do roboty. – powiedział. Potem wpełzł mu na twarz wredny uśmieszek, który zapowiadał niebezpieczeństwo i dodał zadziornie- A może wolałabyś siedzieć razem ze Snape’ em i wysłuchiwać jego milutkich komentarzy o tym, Kto go pokarał, że musi siedzieć w tym miejscu, hhmm.?
-Hermiooona.!! – Usłyszała głośny krzyk dochodzący z góry, jak sądząc należący do Ginny.- Hermiona proszę cię rusz ten swój leniwy i zaspany tyłek na górę i mi wreszcie pomóż.! – tym razem głos rudowłosej nie był milutki jak zawsze. Z niechęcią wstała od stołu pełnego pyszności przygotowanych przez panią Weasley i ruszyła korytarzem do rudej. Po męczącej przeprawie przez długie i kręcone schody doszła do drzwi ich wspólnego pokoju. Już prawię dotykała klamki, aby wejść do środka, gdy nagle tuż za nią przeleciał jeden z bliźniaków na miotle. Zatrzymał się i ujrzała u niego uśmiech, który oznaczał u Weasley’ ów świetne pomysły.
- Hej Hermiona, co taka zaspana?- spytał zsiadając z miotły.
-Jak mam być niezaspana, jeśli całą noc nie dawaliście mi zasnąć, ponieważ brakowało wam towarzystwa do eksplodującego durnia? – Spytała z lekkim uśmiechem na twarzy. Fred chyba poczuł się obrażony i już wyglądał, jakby chciał odejść udając fochniętego lecz nie. Podszedł do niej bliżej i powiedział.
- nie czepiaj się nas, przecież sama chciałaś, bo nie miałaś nic ciekawszego do roboty. – powiedział. Potem wpełzł mu na twarz wredny uśmieszek, który zapowiadał niebezpieczeństwo i dodał zadziornie- A może wolałabyś siedzieć razem ze Snape’ em i wysłuchiwać jego milutkich komentarzy o tym, Kto go pokarał, że musi siedzieć w tym miejscu, hhmm.?
- Fred, twoje poczucie humoru spadło o jakieś 180®. Nie
wiedziałam, że chcesz abym umarła na zawał przy Snape’ ie. Jak taki człowiek
wytrzymuje sam ze sobą.?! – Powiedziała i gdy usłyszała jeden z jego niepohamowanych
śmiechów weszła do środka.
- Na
brodę Merlina Hermiona ile można na ciebie czekać ?! – Usłyszała zanim jeszcze
zamknęła drzwi. Ginny stała cała rozczochrana, w pidżamie przeszukując górę
ciuchów leżących koło jej łóżka. Poprawka, ciuchy leżały koło JEJ łóżka.
Wreszcie gdy wróciła Hermionie mowa po takim szoku z rana odezwała się.- Ginny, coś ty zrobiła z naszym pokojem?! – Krzyknęła zdenerwowana. Pokój wyglądał jak pobojowisko. Na ziemi i nie tylko zresztą, leżały porozwalane kosmetyki należące nie tylko do Rudej. Jej łóżko wyglądało jakby przeszło po nim stado hipogryfów, i… O NIE.! Gdy rano wychodziła z pokoju na kawę, jej łóżko nie było w taki stanie! Ale zanim zaczęła zaprzątać sobie tym głowę Ginny zaczęła się histerycznie tłumaczyć.
- Miona, Harry przyjeżdża dzisiaj do nas do domu, a ja nie ma się w co ubrać! Ratunku kobieto, jak nie pożyczysz mi żadnych ciuchów to chyba wyjdę na dół tylko w bieliźnie! – Powiedziała i usiadła na stercie ubrań.
- Ruda, nie wiem jak tobie, ale Harry’ emu chyba by się spodobała taka opcja. – Powiedziała i chwilę potem oberwała poduszką od Ginny.
- Przestań się ze mnie nabijać tylko mi pomóż! – Krzyknęła i w ekspresowym tempie wstała i już szykowała się do odwiedzenia łazienki ze stertą kosmetyków. – Ty się tak nie rozsiadaj bo idziesz ze mną. Przecież musisz mi pomóc. Raczej Fred i George nie zrobią mi fryzury i makijażu.- Powiedziała i złapała mnie za rękę. Od ich pokoju do łazienki były dosłownie trzy kroki, lecz w tym czasie Hermiona zdążyła oberwać w głowę za niepohamowany śmiech od Rudej. Sądząc po poranku, ten dzień zapowiadał się bardzo ciekawie.
Bardzo fajne ♥
OdpowiedzUsuńdziękuję, bardzo zależy mi na waszej opinii. :)
UsuńZnalazłam trochę błędów technicznych.
OdpowiedzUsuńCzasami zapominasz o stawieniu spacji przed lub po myślniku. Zgubiłaś też dużą literkę na początku zdania ;).
"Przestań się ze mnie nabijać tylko mi pomóż! – Krzyknęła i w ekspresowym tempie wstała" - tutaj (i w paru innych miejscach) niepotrzebnie napisałaś "krzyknęła" z dużej litery.
Czasem gubisz przecinki.
"Powiedziała i złapała mnie za rękę." - O, a tutaj zmieniłaś na chwilkę narrację ;)
Na Merlina, przepraszam. Za bardzo się czepiam, ale taki zboczenia zawodowe. Wybacz. Ale nie robię tego złośliwie ;)
co do tych wielkim liter - to mam w Wordzie słownik i on mi to robi automatycznie. ;-)
Usuńale sądzę, że w dalszych rozdziałach błędów technicznych jest mniej. (chyba^^)
dziękuję za komentarz, będę się pilnować. :-D