GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział siódmy.

Witam was po długiej przerwie.
Kochani NAPRAWDĘ zachęcam do komentowania.!
czytajcie. :-D






- Fred, na pewno zabezpieczyłeś nasz pokój? – Zapytał podenerwowany George łapiąc za klamkę następnego pomieszczenia, które mieli przeszukać za Wybrańcem.
- George, po raz setny ci powtórzę, NA PEWNO. Przecież byłeś przy mnie jak rzucałem zaklęcie ochronne! – mówił coraz to bardziej wkurzony ciągiem zadawanych pytań o tą samą rzecz prze brata bliźniaka. Nie mógł uwierzyć, że jego własny brat i to bliźniak nie chce mu wierzyć na słowo!
- Ok.,ok, ale jeśli nie zamknąłeś to cała wina zleci na ciebie, pamiętaj.
-Ooch.. daj już mi spokój i wreszcie się na coś przydaj, a nie tylko marudzisz i  marudzisz. Po kim ty to masz.?! – spytał z wpełzającym mu na twarz uśmiechem.
- OOch, no nie wiem, może po tobie, no o przecież przez całe życie mi wypominasz, że jesteś starszy o 2 minuty.!- odpowiedział z ironią chłopak.
- A może zacząłeś myśleć, że Katie cię zdradza i teraz jesteś obrażony na cały świat i tylko marudzić ci się chce.? – Tym razem George przegiął.
-O NIE.! MOJEJ DZIEWCZYNY W TO NIE MIESZAJ.!! – krzyczał zdenerwowany już na Max’a Fred. – Silencio.! I co powiesz teraz.?! – George poruszał bez głośnie wargami z wielkim zdeterminowaniem.
- Ooj.. przepraszam, zapomniałem, że nie możesz mówić. – powiedział z ironią i wielkim złowieszczym uśmiechem gryfon. Chłopak ruszył w stronę następnego pokoju. George po bezgłośnym sprzeciwie ruszył oburzony za bratem. Nie mógł uwierzyć, że jego brat i to brat BLIŹNIAK rzucił na niego zaklęcie wyciszające! Przecież to on prędzej czy później by to zrobił na nim za zawracanie głowy, lecz powód Freda był wytłumaczalny i zrozumiały więc po jakimś czasie przestał już protestować. Zamierzali już zaraz zejść na dół do kuchni i powiedzieć, że na ich piętrze śladów po Wybrańców brak, lecz przed oczami przeleciała im zapłakana Hermiona. Gdy zobaczyła bliźniaków cofnęła się w mgnieniu oka do chłopaków i powiedziała załamanym głosem.
- Myślałam, że możemy sobie ufać. –i od razu poleciała do swojego pokoju jednocześnie zamykając drzwi na cztery spusty.
-Miona, ale o co ci chodzi.?! – krzyczał biegnący już do drzwi pokoju gryfonki Fred.
- No właśnie! My nie wiemy o co ci chodzi kobieto, a ty nie chcesz nam tego w jakiś sposób przybliżyć! – zawtórował już odczarowany w mgnieniu oka przez brata George. Gryfoni stali pod drzwiami dziewczyny chcąc się dowiedzieć o co są oskarżeni, lecz po dłuższym wyczekiwaniu choć na jeden odgłos oprócz szlochania z jej strony dali sobie spokój i zeszli po schodach do kuchni. Z pomieszczenia wychodził właśnie zdesperowany Ron i gdy tylko zobaczył starszych braci jak najszybciej chciał znaleźć się w innym miejscu, tylko aby nie musieć się tłumaczyć przed bliźniakami. Niestety nie umknęło to spostrzegawczym gryfonom i w połowie drogi złapali brata za niebieskawo- żółtą bluzę z kapturem i usadowili go na najbliższym krześle, które nie sprzyjało komfortowi chłopaka.
- Po pierwsze mój drogi – powiedział zdeterminowany George.
- dlaczego chciałeś uniknąć nas przed momentem. –dokończył za niego brat bliźniak.
-Ja.?! Naprawdę sądzicie, że chciałam was unikać.? Nie żartujcie. – mówił podenerwowany gryfon. – naprawdę nie mogę w to uwierzyć, Moi rodzeni bracia pomyśleli, że chcę ich unikać! Nie do pomyslenia.
- Kochany braciszku, niestety nie odziedziczyłeś po nas talentu, który by ci się w tej sytuacji przydał, więc nawet niw próbuj kłamać bo ci to po prostu nie wychodzi. – Powiedział Fred.
- A teraz zmienimy kolejność i zaczniesz od tego co się stało z Hermioną. – znów odezwał się George.
- Ale ja nic nie zrobiłem.! – krzyczał zdesperowany chłopak.
- Jeśli nie, to dlaczego od razu gdy skończyliście robotę Miona wyleciała ze łzami w oczach i zaczęła nam mówić „myślałam, że możemy sobie ufać.” .! – mówił coraz bardziej rozzłoszczony rudzielec.
- Po prostu ona przez przypadek dowiedziała się, że nie powiedzieliście jej, że robicie eksperymenty we własnym pokoju, tylko rzuciliście na nią zaklęcie żeby o niczym się nie dowiedziała… no bo mówiliście, że ona może wszystko wydać naszej mamie… i-i.. ona się na nas zawiodła… - powiedział Jak najciszej potrafił Ron, lecz jego bracia zrozumieli wszystko dokładnie.
-CZY TY JEJ POWIEDZIAŁEŚ, ŻE RZUCILIŚMY NA NIĄ ZAKLĘCIE.?! – krzyknęli oboje na raz takim samym rozwścieczonym tonem na chłopaka.
- T-a-aak, jak-kby.. – wykrztusił z siebie Gryfon.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz