Zachęcam do czytania i komentowania. wstawię troszeczkę własnych postaci w następnym rodziale a teraz czytajcie.
Kilka godzin później w Norze panował kompletny harmider.
Pani Weasley przygotowywała kolację na spotkanie Zakonu, ale tez jednocześnie ganiała
wszystkich do pomocy, bo przecież jak mówiła sama nie da sobie rady z taka
ilością roboty . A więc wszyscy, którzy w tym momencie mieli mało szczęścia i
znajdowali się pod celownikiem Molly zostali zagonieni do pracy. Harry i Ron
musieli posprzątać całe podwórze i jednocześnie odgnomić cały teren, w tym samym
czasie Ginny miała więcej szczęścia, ponieważ razem z Hermioną zajęły się
wyczarowywaniem krzeseł (których oczywiście było za mało aby każdy członek
zakonu mógł swobodnie usiąść) w wcześniej powiększonej jadalni do rozmiarów
Wielkiej Sali przez Moody’ ego. Dziewczyny skończyły układać krzesła i chciały
niezauważone uciec, jednak Pani Weasley nie dała się oszukać.
-Dziewczynki skończyłyście?- Usłyszały spokojny głos za placami. Odwróciły się i przed ich oczami stała Molly w fartuchu w kolorowe róże. Dziewczyny już chciały otworzyć buzie, aby powiedzieć, że są bardzo zmęczone i chciały się położyć gdy pani Weasley kontynuowała.
- Tak się szybko uwinęłyście? To wspaniale! Możecie już usiąść zaraz zaczyna się spotkanie Zakonu.- Powiedziała i zniknęła powrotem w kuchni. Dziewczyny otrząsnęły się i ruszyły ku siedzeniom aby zająć miejsce. Gdy weszły do powiększonej jadalni zobaczyły siedzącą już większą cześć Zakonu. Hermiona zauważyła stojącego jeszcze Neville’a obok Hanny Abbot, którzy zawzięcie rozmawiali na niewiadomy jej temat. Niedaleko od nich siedział naburmuszony Szalonooki, którego próbowały rozchmurzyć pani Pomfrey, Tonks i Mcgonnagall. Krzesło dalej siedzieli Remus i Syriusz rozprawiający o dawnych młodzieńczych czasach. Widziała jeszcze wiele znajomych twarzy lecz zauważyła, że Dumbledore’a chce zabrać głos, więc jak najszybciej usiadła pomiędzy Ginny, Harry’ m i Ronem w kącie jadalni. Dumbledore uśmiechnął się z lekkim trudem i zaczął mówić.
- Witam was moi drodzy na pierwszym jak dotąd spotkaniu Zakonu Feniksa od II wojny o Hogwart. Odnieśliśmy zwycięstwo, lecz zginęło bardzo wiele naszych znajomych i przyjaciół, ucierpiały mury naszego zamku, ale tym już się nie martwcie.- na chwilę się zatrzymał, jakby się zastanawiał czy ciągnąć to przemówienie dalej.- Wymienię wam namiastkę uczniów, którzy oddali życie w imię walki.
Między innymi polegli: - i zaczął wymieniać ze smutkiem w głosie- Padma Patil, Cho Chang, Lavender Brown, Dafne Greengrass, Adrian Pucey, Luna Lovegood, Seamus Finnigan, Dean Thomas, Parvati Patil, Angelina Johnson, Katie Bell i Lee Jordan. Jestem z was wszystkich dumny z zachowania, jakie pokazaliście podczas wojny. Ich śmierć dzięki wam nie poszła na marne. Chciałem wam uświadomić, że Zakon nie przestał jeszcze działać. Wszyscy staliśmy się wielką rodziną, bardziej zżytą, niż sobie to wyobrażałem. Jak już wcześniej mówiłem, jestem z was ogromnie dumny. A teraz zapraszam was wszystkich na ucztę, którą przygotowała dla nas Molly.- Powiedziawszy to, klasnął w dłonie i przed nimi ukazały się stoły pełne pysznie pachnącego jedzenia. Wszyscy zabrali się do próbowania tych smacznie wyglądających potraw. Fred i George nadal nie mieli zbyt wielkiego apetytu po śmierci ich przyjaciele Lee’ ego, lecz gdy Gabrielle usiadła pomiędzy nimi od razu w zastraszająco szybkim tempie wrócili do pełni sił wygłupów.
- Ooo.! ‘orge i Fred są taki śmieszni.! – śmiała się francuska patrząc na ich wygłupy. Hermiona razem z Ginny rozmawiały na temat roku szkolnego, który miał się rozpocząć już za kilka dni.
-Dziewczynki skończyłyście?- Usłyszały spokojny głos za placami. Odwróciły się i przed ich oczami stała Molly w fartuchu w kolorowe róże. Dziewczyny już chciały otworzyć buzie, aby powiedzieć, że są bardzo zmęczone i chciały się położyć gdy pani Weasley kontynuowała.
- Tak się szybko uwinęłyście? To wspaniale! Możecie już usiąść zaraz zaczyna się spotkanie Zakonu.- Powiedziała i zniknęła powrotem w kuchni. Dziewczyny otrząsnęły się i ruszyły ku siedzeniom aby zająć miejsce. Gdy weszły do powiększonej jadalni zobaczyły siedzącą już większą cześć Zakonu. Hermiona zauważyła stojącego jeszcze Neville’a obok Hanny Abbot, którzy zawzięcie rozmawiali na niewiadomy jej temat. Niedaleko od nich siedział naburmuszony Szalonooki, którego próbowały rozchmurzyć pani Pomfrey, Tonks i Mcgonnagall. Krzesło dalej siedzieli Remus i Syriusz rozprawiający o dawnych młodzieńczych czasach. Widziała jeszcze wiele znajomych twarzy lecz zauważyła, że Dumbledore’a chce zabrać głos, więc jak najszybciej usiadła pomiędzy Ginny, Harry’ m i Ronem w kącie jadalni. Dumbledore uśmiechnął się z lekkim trudem i zaczął mówić.
- Witam was moi drodzy na pierwszym jak dotąd spotkaniu Zakonu Feniksa od II wojny o Hogwart. Odnieśliśmy zwycięstwo, lecz zginęło bardzo wiele naszych znajomych i przyjaciół, ucierpiały mury naszego zamku, ale tym już się nie martwcie.- na chwilę się zatrzymał, jakby się zastanawiał czy ciągnąć to przemówienie dalej.- Wymienię wam namiastkę uczniów, którzy oddali życie w imię walki.
Między innymi polegli: - i zaczął wymieniać ze smutkiem w głosie- Padma Patil, Cho Chang, Lavender Brown, Dafne Greengrass, Adrian Pucey, Luna Lovegood, Seamus Finnigan, Dean Thomas, Parvati Patil, Angelina Johnson, Katie Bell i Lee Jordan. Jestem z was wszystkich dumny z zachowania, jakie pokazaliście podczas wojny. Ich śmierć dzięki wam nie poszła na marne. Chciałem wam uświadomić, że Zakon nie przestał jeszcze działać. Wszyscy staliśmy się wielką rodziną, bardziej zżytą, niż sobie to wyobrażałem. Jak już wcześniej mówiłem, jestem z was ogromnie dumny. A teraz zapraszam was wszystkich na ucztę, którą przygotowała dla nas Molly.- Powiedziawszy to, klasnął w dłonie i przed nimi ukazały się stoły pełne pysznie pachnącego jedzenia. Wszyscy zabrali się do próbowania tych smacznie wyglądających potraw. Fred i George nadal nie mieli zbyt wielkiego apetytu po śmierci ich przyjaciele Lee’ ego, lecz gdy Gabrielle usiadła pomiędzy nimi od razu w zastraszająco szybkim tempie wrócili do pełni sił wygłupów.
- Ooo.! ‘orge i Fred są taki śmieszni.! – śmiała się francuska patrząc na ich wygłupy. Hermiona razem z Ginny rozmawiały na temat roku szkolnego, który miał się rozpocząć już za kilka dni.
-Jak myślisz Miona, Malfoy wróci na ten rok do Hogwartu? –
Spytała znudzona Rudowłosa.
- Wiesz Ginny, sądzę że jego duma nie pozwoli mu wejść choć na chwilę do Wielkiej Sali. Pewnie rozpacza po tym, że jego Czarny Pan przegrał, a co się z tym łączy on również. Zapewne siedzi teraz w swoim Malfoy Manor gdzieś w kącie i rozpamiętuję tą porażkę. – Powiedziała Hermiona i gdy właściwie skończyła swoją wypowiedź usłyszała znajomy śmiech za plecami.
- Wiesz Ginny, sądzę że jego duma nie pozwoli mu wejść choć na chwilę do Wielkiej Sali. Pewnie rozpacza po tym, że jego Czarny Pan przegrał, a co się z tym łączy on również. Zapewne siedzi teraz w swoim Malfoy Manor gdzieś w kącie i rozpamiętuję tą porażkę. – Powiedziała Hermiona i gdy właściwie skończyła swoją wypowiedź usłyszała znajomy śmiech za plecami.
- Ooj., Hermiono jakie ty masz poczucie humoru dzisiaj. Kto
ci sprawił taki dobry nastój? Może spotkałaś dzisiaj Snape’a, bo on też ma
wyśmienity humor.- powiedział z nonszalancją Syriusz. Hermiona wstała
nieelegancko odsunęła jak najszybciej krzesło o rzuciła się w ramiona
Syriuszowi.
-Mioona, bo mniee udusisz.! – usłyszała zduszony zadowoleniem głos Black’a. Zaczęła się śmiać.
- Co ja na to poradzę, że się dawno nie widzieliśmy.? – powiedziała orzechowo oka. Puściła Syriusza i od razu poczuła czyjeś ramiona na szyi, lecz nie zauważyła kto jest tą osobą.
-Mioona, bo mniee udusisz.! – usłyszała zduszony zadowoleniem głos Black’a. Zaczęła się śmiać.
- Co ja na to poradzę, że się dawno nie widzieliśmy.? – powiedziała orzechowo oka. Puściła Syriusza i od razu poczuła czyjeś ramiona na szyi, lecz nie zauważyła kto jest tą osobą.
Fajne. Czekam na dalsza część. Pisz szybko bo jestem ciekawa :)
OdpowiedzUsuńdziękuję. ;)
UsuńWidzę, że zmieniłaś całkiem fabułę. Albus, Snape, Syriusz żyją :) Ale czemu Luna poległa ? Czemu akurat ona ?? Boski rozdział ♥
OdpowiedzUsuńwiem, wiem, zrobiłam błąd z Luną, bo ja też ją uwielbiam.! <3
Usuńale po prostu bałam się, że nie sprostam jej charakterowi. :)
Luna... o jej. No i Lee. Ale rozdział świetny. Naprawdę -- widać że masz talent.
OdpowiedzUsuńwiem, ale nie poradziłabym sobie z charakterem Luny. ;'(
Usuń