Jak już wam wcześniej wspominałam, opowiadania na konkurs miały być różnej maści, więc nadszedł czas na Drarry ! :-D opowiadanie nadesłane przez Martę Klęk ze Slytherinu. ;-)
miłego czytania i zachęcam do oceniania w skali od 0 do 10. ;-3
Wróciłam do pokoju wspólnego ,ledwo weszłam a na sofie zauważyłam mojego
brata, nikogo oprócz nas tam nie było. I to wydawało mi się dziwne. Po
za tym wiedziałam ,że kiedyś będę musiała z nim porozmawiać, tylko
miałam nadzieję ,że to będzie trochę potem.
-Roza...
-Gdzie
wszystkich wywiało?-spytałam zanim zdążył dokończyć. Miałam chłodny
wyraz twarzy, którego nigdy wcześniej nie używałam w rozmowie z bratem.
Serce mnie bolało ,dlatego że w jego zdziwieniu krył się ból a może i
strach ,że go przejrzałam? Ale jak mam traktować kogoś kto zdradził
swoją rodzinę i czystą krew. Ciekawe czy on wie ,że Czarny Pan za
niedługo powróci (wiem o tym bo tata napisał mi w liście ,że znak go
piecze), czy ma chociaż najmniejsze pojęcie co z nim zrobi jeśli to ech
jego romansidło wyjdzie na jaw, czy chociaż przez chwilę pomyślał ,że
okryje nas wszystkich hańbą? Jasne ,że nie...myślenie a zwłaszcza
rozważne myślenie nigdy nie było mocną stroną Dracona...I o to rezultaty
jego mądrości.
-Roza czy mogłabyś iść ze mną do biblioteki?-spytał
wstając. No chyba go pogrzało. Co ja ta szlama Granger by siedzieć w
bibliotece?! Spojrzałam na niego unosząc brew.
-Dracon coś mi się wydaję, że jak tam z tobą pójdę to rzucę Avadę na pierwszą lepszą osobę.-ostrzegłam go.
-To może ci się faktycznie nie spodobać,ale proszę pójdź tam dla mnie siostra...-
-Ygr no dobra-warknęłam idąc z nim do tej zakichanej biblioteki. To nie
do wiary, od wieków zna idee tą ,którą rodzice głoszą nam od lat, a on
całkowicie pozbywa się sprytu i ambicji węża...Merlinie, błagam niech
ktoś powie ,że on jest pod działaniem Imperiusa...Coś wydawało mi się
,że muszę mu przypomnieć o tym by na nowo znalazł siebie. W całkowitej
ciszy szłam obok niego do biblioteki, prowadził mnie wśród różnych
zakurzonych działów, od czasu spotykałam ciekawskie spojrzenia krukonów.
W końcu biblioteka jest ich naturalnym środowiskiem. Doprowadził mnie
do najbardziej oddalonego stolika, gdzie siedział już Bliznowaty i Rudy.
Prychnęłam ze złością, gdy Potter odważył się do mnie uśmiechnąć.
Usiadłam obok Draco. Spiorunowałam wzrokiem dłonie Dracona i Pottera gdy
się tylko dotknęły. Wyobrażałam sobie w tym momencie ,że rzucam na
bliznowatego cruciatusa, a potem imperiusa i rozkazuje mu się utopić. To
było by piękne, chociaż mogłabym przed tym rzucić na niego
sectrumsepre. Nie muszę chyba po raz kolejny mówić ,że serdecznie go
nienawidzę.
-Ekhm więc tak Roza....ja i Harry jesteśmy razem od 4
miesięcy.-powiedział Draco, zachowałam kamienną twarz. Wiedziałam ,że są
razem...chwila czy on powiedział od 4 miesięcy?!!!
-Chyba nie oczekujesz, że ja go w jakikolwiek sposób zaakceptuje?-odparłam patrząc z pod łba na gryfonów. Spojrzałam na brata.
-Roza, czyli się nie wściekasz?
-Tego nie powiedziałam.-odparłam zarzucając włosy do tyłu -Teraz
najbardziej pragnę by Czarny Pan powrócił i w końcu go ukatrupił, albo
jak nie to marzę by własnoręcznie go zabić.-dodałam przesłodzonym tonem
celując różdżką w Wybrańca.
-Rozalie...
-Draco czy ty nie rozumiesz ,że szlamy syn nigdy nie będzie jednym z nas?!-podniosłam głos
Rudzielec wycelował różdżkę we mnie i zwrócił się do Pottera.
-No błagam cię Haarry, serio Malfoy? Naprawdę?!
-Ani się waż celować w moją siostrę!-Draco wycelował w Rudego
-Draco, Ron...proszę nie!-pisnął jak dziewczyna. Mało nie wybuchłam
śmiechem. Ten pisk mnie rozwalił. Uniosłam ironicznie kąciki ust,
myślałam o tym by rzucić jakąś kąśliwą uwagę na ten temat. Nie opuściłam
różdżki, z otwartą wrogością powiedziałam do wybrańca dotykając jego
krtani różdżką
-Słuchaj Bliznowaty, z jakiegoś nie zrozumiałego
powodu mój brat się w tobie zakochał ,tak? Więc jeśli chcesz jeszcze
trochę pożyć dobrze radzę ci nie spieprz tego.- opuściłam różdżkę na
nowo siadając.
-Dzięki, chyba.-podrapał się w tył głowy.
-Nie
dziękuj, bo naprawdę nie masz za co.-odparłam patrząc na mojego
bliźniaka -Dobra Draco już się uspokoiłam co wcale nie oznacza ,że nie
sądzę ,że hańbisz nasz rodzinny honor...ale spoko twoje życie...a teraz
gadać jak do tego tak w ogóle doszło.-dodałam zaciskając pod stołem
pięści. Uspokoiłam się wyłącznie tylko ,dlatego żeby zmylić Pottera i
rudzielca. Jeszcze nie przyszedł czas by spotkał się z rodzicami.
Udawałam ,że mnie serio interesuję jak mój brat postanowił zdradzić
nasze ideały. To zaskakujące jak łatwo było ich zwieść do tego stopnia
,że aż przestali nazywać mnie blond francą...Merlinie jeśli to się
rozniesie ,że udawałam miłą do gryfonów to ja będę skończona...
Po pierwsze Draco ma siostrę? - to coś nowego - ciekawy pomysł
OdpowiedzUsuńPo drugie znowu przyczepie się do końcówki - wydaje mi się jak by nie dokończona ta miniaturka, jak by miało coś tam dalej być.
Po trzecie naprawdę ładnie opisane.
Po czwarte daje 9,5/10 ponieważ na dziewięć za dobre a do pełnej dziesiątki zabrakło mi jakiegoś takiego bardziej wyjaśniającego zakończenia. - czy to zdanie jest dobrze skonstruowane? - mam wątpliwości
Spodobała mi się... Jest napisana inaczej niż reszta.
OdpowiedzUsuńDam... 9/10
Czegoś mi zabrakło...