GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział Dziewiętnasty.

kochani potteromaniacy, teraz leżę chora w łóżku więc spróbuje więcej pisać, ale mam do was zapytanie. Zaczęłam pisać książkę i chciałabym, żebyście ją ocenili, ale.... chcecie wogóle zobaczyć moje wypociny...? piszcie w komentarzach, a teraz następny rozdział bloga. :-)



Jak on miał jej to powiedzieć ?! przecież... ech, ona chyba jest na tyle inteligentna, że nie będzie zachowywać się jak idiotka i rozpaczać. ta dziewczyna miała w sobie potencjał i to nie mały i teraz Severus już wiedział po kim ma taki charakter. Jakby się przyjrzeć gryfonce to była ona nawet podobna do swojego ojca, ale oczywiście przed tym, jak jego twarz zaczęła przypominać wygłodniałego i starego już węża.Obrzydlistwo! Jeżeli Granger przyjmie wiadomość o swoim prawdziwym ojcu w pewnym stopniu normalnie, to może ze swoim charakterem zrobi coś z jego szpetną mordą jaszczurki. szedł właśnie korytarzem, który prowadził do pokoju, w którym mieli siedzieć ci przeklęci gryfoni, w tym jego przyszła żona, o której nikt na razie miał nie wiedzieć. podszedł do drzwi z gracją cichego zabójcy i wsłuchał się w rozmowę.
- Ron ! - dosłyszał krzyk Granger - jak mogłeś uderzyć mnie poduszką! - zaczęła się śmiać.Dziewczyna wbrew przekonaniom Severusa była atrakcyjną kobietą i umiała mu dorównać w rozmowach czego nie zawsze mogła mu zagwarantować Minevra. Jej śmiech przypominał mu szczęśliwe chwile z jego życia, których było mniej niż kot napłakał. Przypominał mu, jak by to było, gdyby nie został śmierciożercą i nie spieprzył sobie tym całego życia... nigdy nie czuł czegoś takiego na widok jakiejś kobiety. Lily, Lily nie była tą, którą kochał, nigdy w życiu. Ona go tylko wykorzystywała, żeby mieć dobre oceny z Eliksirów,a to, że była ładna, to nie miało znaczenia - jej perfidny charakter mógł czasami nawet dorównać James' owi, zapewne dlatego tak do siebie pasowali, zapatrzony w ciebie narcyz i lalunia ze skłonnościami do wykorzystywania ślizgonów zakochanych w niej po uszy.
- no nie wiem, może tak samo, jak ty mogłaś mnie zostawić ? - powiedział, a potem nawet Severus mógł wyczuć przez drzwi, że zapadła w pokoju niezręczna cisza.
- wiesz co Ronaldzie, nasz "związek" jeśli można to tak ująć, mógłby zyskać wielką popularność w takim świetnym mugolskim serialu "Miłość na Bogato", a wiesz dlaczego ? - zapytała bez zainteresowania.
- nie wiem, śmiało, pochwal się swoim pochodzeniem i wiedzą -  odpowiedział chłopak, a w dziewczynie aż się buzowało.
- ja zawsze wiedziałam, że jesteś chamem Ron, ale teraz to juz przesadziłeś ! zachowujesz się jak jeden wielki Dupek w stosunku do Hermiony! - powiedziała Rudowłosa.
- zamkniecie się ?! wszyscy w ostatnim czasie dajecie mi popalić i .. - przestała bo do pokoju wszedł jak zawsze poważny Snape. Dlaczego ona zawsze musi przychodzić w najmniej odpowiednim momencie ?! zaraz zaraz... jeżeli Snape jest teraz tutaj, a przed chwilą był na zebraniu Zakonu to znaczy, że...
- Panie profesorze spotkanie już się skończyło ? - krzyknęła na powitanie z entuzjazmem. Severus przez chwilę przyglądał się dziewczynie, lecz ona nie wiedziała dlaczego.
- coś się stało..? - znowu zapytała. Profesor nadal nie odpowiadał. Co się z nim do cholery Jaśnistej dzieje ?!? - Snape ! - chyba troszeczkę przesadziła.
- Potter, Weasley, Weasley, Weasley, Weasley wyjść, - powiedział i spojrzał na drzwi - a ty Granger nawet nie waż się ruszyć nogą z tego fotela. - dodał po chwili, gdy dziewczyna już chciała się zapytać co z nią. Hermiona chyba na prawdę przesadziła...
- no już, WYNOCHA! - ryknął rozwścieczony Severus.Gryfoni jak tylko usłyszeli ten "krzyk" to już po niecałej sekundzie ich nie było.Zapadła niezręczna cisza, której żaden z nich nie miał odwagi przerwać. Po chwili dziewczyna odważyła się odezwać po tym, jak profesor usiadł na fotelu po przeciwnej stronie.
- Przepraszam panie profesorze, - zaczęła - nie powinnam była krzyknąć na pana po nazwisku...- Severus był zdumiony jej postawą, nawet nie pomyślał, że ona... go przeprosi.
- Granger, nie gadaj tyle - mruknął, no bo przecież nie mógł jej powiedzieć "nie ma za co". - Tak. - dziewczyna nie wiedziała o co mu chodzi.
- co "tak" panie profesorze...? - zapytała ze spokojem.
- Pytałaś się bezmózga dziewucho czy spotkanie zakonu się skończyło więc ci odpowiedziałem! - Jak on  nienawidził się powtarzać...
- d-dobrze panie profesorze... - Snape' a zaczęła ogarniać furia, przyszedł tutaj nie po to, żeby się na niej wyżywać.
- przestań juz z tym Panem Profesorem! - krzyknał, lecz następne słowa mówił powoli i spokojnie - teraz mnie posłuchaj, zapewne chcesz wiedzieć, o czym rozmawialiśmy tak długo, więc cię oświecę - zrobił lekką pauzę. - o tobie Granger, zaskoczyłem cię nieprawdaż ? nie odpowiadaj - dodał czym prędzej, a dziewczyna słuchała w skupieniu -  Wyszła na jaw pewna sprawa... o tuż Granger, nie mogę cię już nazywać Granger. - Hermiona nie mogła się powstrzymać.
- dlaczego? zakazano panu zwracać się do mnie po nazwisku i wreszcie zacznie pan nazywać mnie po imieniu ? - zapytała. Ona na serio tak uważała ?? Salazarze chyba będzie gorzej niz myślał....
- Nie Granger, nie mogę  cię tak nazywać bo to nie jest twoje prawdziwe nazwisko.
- Jak to nie jest,.,.. - dziewczynę zatkało.
- czyżbym cię oświecił i wreszcie nabrałaś rozumu ? - zapytał. - tak, to nie jest już twoje nazwisko i tak na prawdę, kiedy ono było ? nie ważne Grang... Riddle. - nie wiedział jak jej to powiedzieć w inny sposób, więc zrobił to w lekkim podstępie.
- dlaczego nazwał mnie pan nazwiskiem tego pieprzonego dupka ?!? - ryknęła, w czym mogła nawet dorównać samemu Mistrzowi Eliksirów.
- spokojnie Riddle, nie wiem czy twój ojciec byłby zadowolony takim słownictwem na jego temat...
- Ojciec ?!?!? pan sobie chyba żartuje... - dziewczynie nie mieściło sie to  wszystko w głowie. Severus podszedł do niej i w między czasie wyjął z szaty skrawek pergaminu i podał go Riddle. Dziewczyna nie chętnie wzięła tez zwitek i przeczytała. Po przeczytaniu całego listu wpatrywała się tępo w podłogę. Severus zadbał o to, żeby wstawka o ich ślubie i dzieciach nie była dla niej widoczna więc nie miał czym się na razie martwić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz