GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

niedziela, 11 maja 2014

opowiadanie konkursowe - Dramione

no i znowu kolejne dramione.... ech, ale tym razem coś ciekawego, bo autorka chciałaby zostać anonimowa, a żebyście wiedzieli na kogo głosujecie podpisała się Princess Andromeda.
miłego czytania i zachęcam do oceniania opowiadań w skali od 0 do 10. ;-)





 Londyn, 12.06.2000r.
Drogi Draco!
Od kąd zamknęli Cię tam minęły dwa okrągłe lata. A przez ten czas nawet raz do Ciebie nie napisałam. Mam nadzieję, że wybaczysz mi to, ale przechodziłam niemałe załamanie nerwowe. Jeśli nie chcesz mnie znać, zrozumiem to. A mam Ci tyle do opowiedzenia!
Najpierw chciałabym Ci powiedzieć, żebyś wiedział i o tym zawsze pamiętał – jesteś dla mnie najważniejszy i nikt poza tobą się dla mnie nie liczy. Kocham Cię.
Gdy usłyszałam wyrok, pomyślałam sobie: Cztery lata, to nie tak dużo...Zleci i znowu będziemy mogli być razem; Myliłam się. Pierwszy miesiąc był dla mnie katorgą. Rozpoznawanie ciał, ciągłe przesłuchania. Nie mogłam tego znieść. Nieustanny ból po stracie tylu ukochanych osób przewyższał moje siły, dodatkowo nie było Cię przy mnie, nie miał kto mnie pocieszyć. Chole*nie tęskniłam, to mnie zżerało od środka. Może dlatego wtedy nie napisałam...?
Szukałam moich rodziców. Nie odnalazłam. To mnie dobiło do reszty. Czasami myślałam o tym, by skończyć ze swoim życiem. Bo tak byłoby lepiej. Nikt by nie tęsknił. W takich chwilach przypominałam sobie twoje ostatnie słowa, zanim Cię zabrali: Trzymaj się i pamiętaj, że ja Cię nigdy nie opuszczę. Wrócę tu i będziemy razem. Nic sobie nie zrób. Zrób to dla mnie...kocham Cię...;Dźwięczą mi w uszach do tej pory.
Czasami siadałam, wyciągałam pergamin pióro i pisałam datę. Nagłówek,a potem pustka. Zupełnie nie wiedziałam co do Ciebie napisać. Bo co? Napisałabym : Hej Draco, no wiem, że nie dawałam znaku życia, ale pomyślałam sobie, że jednak by wypadało?; Głupio się czuję i jest mi strasznie wstyd, że nie pisałam tyle czasu. Wciąż jednak łudzę w sobie nadzieję, że otworzysz list i go przeczytasz.
Osiem miesięcy od tamtej pamiętliwej daty, dostałam zaproszenie na ślub. Ginny i Zabini’ego. Ruda długo mnie namawiała, żebym przyszła i została jej świadkową. Świadkową nie chciałam zostać...Dlaczego? Bo może świadkowa musi tańczyć ze świadkiem? A z własnego doświadczenia wiem, że Theodor nie jest zbyt dobrym tancerzem. Gdybyś tu z nami był, to napewno ty byś został świadkiem, a ty potrafisz tańczyć. No tak, z tobą nie musiałam się martwić o to czy będę miała podeptane stopy...
Zostałam matką chrzestną. Młodego Zabini’ego. Anthony Dracon Zabini. Ginny nie chciała się zgodzić na drugie imię, bo dobrze wiesz – nie do końca Cię lubi. Blaise się uparł, uznał, że chce aby jego syn nosił drugie imię po jego przyjacielu, dzięki któremu on nie wylądował tam gdzie jesteś teraz ty. Gin chciała, żeby na drugie miał William, bo bardzo jej się tak podobało. Ojcem chrzestnym jest George.
W rok po twoim zamknięciu zaczęłam szukać pracy – no i zostałam uzdrowicielem. W pracy odcinałam się od mojej nędznej rzeczywistości którą ubarwiały choć trochę wizyty państwa Zabini z moim ukochanym chrześniakiem. W szpitalu poznałam twojego byłego „współlokatora”. John Coffey. Trafił do nas, bo ktoś postanowił sam się z nim rozprawić. Mówił mi, że często o mnie mówiłeś i poznał mnie po twoich opisach. Mówił, że bardzo za mną tęsknisz...Było mi strasznie przykro. Ja do Ciebie nie napisałam ani słowa, ale ty wciąż o mnie pamiętałeś...
Nie związałam się z nikim, z nikim nie byłam. Od dwóch lat jedynymi mężczyznami z jakimi mam kontkat są Harry, George, Blaise i mały, kochany Tony.
Harry myślał, że jestem głupia. Wiesz z kim się ożenił? Z Parkinson! A dodatkowo chciał i mnie i ją przekonać, żebym to ja została jej świadkową! W tedy w jednym byłyśmy zgodne: Harry do reszty zgłupiał. Powiedziałam mu, ze jeśli zamiast ślubu chce mieć jedną wielką walkę, to chętnie. Dobrze wiedział, że ja i ona się nie znosimy. Nie mogłyśmy wytrzymać w jednym pomieszczeniu piętnastu minut, a on tu mówił o całej ceremonii ślubnej i weselu na którym miałabym siedzieć centralnie obok niej! W ostateczności Harry zgodził się na nasz układ: Ja zostanę świadkową Parkinson, a on pozwoli nam zorganizować wieczór panieński. I podczas tego wieczoru bawiłam się tak dobrze po raz pierwszy od lat. Dogadałam się Parkinson, a na ślubie już błyśmy do siebie po imieniu. Teraz mamy ze sobą bardzo dobre kontakty,a Pansy spodziewa się młodego Potter’a.
Zależy mi na tobie, pragnę byś to wiedział. Nie oczekuj ode mnie tego, że Cię odwiedzę. Mogę nie dostać zgody, po za tym nie wiem czy wzbiorę się na odwagę. Gdy w końcu z tąd wyjdziesz będę czekać na ciebie w parku, tam gdzie pierwszy raz się pocałowaliśmy. Przyjdź.
Tęsknie za tobą kochanie. Kocham Cię. Na zawsze twoja,
Hermiona

Szum liści.

Skrzypnięcie ławki.

Godzina ósma.

Za chwilę powienieś tu przyjść.

Słyszę trzask teleportcji.

Upadek walizki na ziemię.

Kroki po żwirze.

Unoszę głowę.

Widzę ciebie.

Patrzysz sie na mnie pytająco.

Jesteś wychudzony.

Uśmiecham się do ciebie delikatnie.

Wstaję.

A ty już wiesz co masz zrobić.

Podchodzisz szybko.

I przytulasz unosząc do góry, obracając się kilka razy.

Całujesz mnie.

- Tęskniłem.

A cały świat, zaczął się śmiać.

2 komentarze:

  1. Ślizna miniaturka i chyba po raz pierwszy zadowala mnie zakończenie. Takie romantyczne i słodkie. Cała miniaturka jest taka... Prawdziwa jak by były w niej opisane prawdziwe wydarzenia. Z powodów wymienionych powyżej daję 10,5/10
    D.

    OdpowiedzUsuń