Akcja Snape x Hermiona będzie się rozwijała po woli i jeszcze wejdzie trochę innych wątków miłosnych i rozterek Hermiony kogo wybrać. :)
Miłego czytania i KOMENTUJCIE!!!!
Snape chodził zdenerwowany po swoich komnatach. Dlaczego ten
wszechwiedzący Dumbledore chce, żeby on, MISTRZ ELIKSIRÓW miał pomocnicę?!
Przecież sam sobie świetnie daje radę! Jeszcze jest już przecież po wojnie,
pokonanego- po – raz- drugi – przez – gapę – Pottera- którego – już – imię –
wolno – wymawiać nie ma, więc po co mu jakieś głupie mikstury na ogromną skalę!
Jeszcze ten Potter i oczywiście Weasley chcą wrócić do szkoły… to będzie trudny
rok. Ale przecież oczywiście spokoju nie da jemu ta wiem – to – wszystko
Granger, bo „muszę ukończyć Hogwart! I wy też chłopaki, więc się nie
wywiniecie! Idziecie ze mną i już!”. Echh…. Jego biedny los… czekaj, czekaj….
Chyba o czymś zapomniał. Sprawdził, czy przy Veritaserum, które musiał właśnie
zrobić dla Albusa nie zapomniał dodać jakiegoś składnika. Wszystko się
zgadzało, ale jednak czuł, że o czymś zapomniał….
***
Gryfonki właśnie schodziły na kolację, gdy drogę zagrodził
im jeden z bliźniaków. Oni chyba coś kombinują…
- Mionka..! Poczekajka mnie! – krzyczał za dziewczynami
George. Gryfonki czym prędzej zbiegły po schodach i wbiegły do kuchni. – No
ejj!. – chłopak wszedł do pomieszczenia.
- co byś chciał braciszku? – spytała niewinnie Ginny. W
kuchni po Hermionie nie było już śladu. Po pomieszczeniu krzątała się pani
Weasley i zauważywszy George’ a zaprzestała zalewania kawy dla Ginny.
- George’ u Weasley’ u, gdzie jest twój brat bliźniak i… no
i drugi brat.!? – powiedziała stanowczo do chłopaka. Rudzielec wyprostował się.
Widać było po jego postawie, że
nie ma pojęcia, co odpowiedzieć, żeby jej nie zdenerwować ani nie okłamać.
- No wiesz Mamo… Fred zabrał Rona na kawę do czarodziejskiej
części Londynu, żeby spotkać go z taką ładną dziewczyną…
- Z KIM ?! POWIEDZ GEORGE, ŻE JA ŹLE USŁYSZAŁAM. –
powiedziała cała czerwona już na twarzy Molly. Jak teraz z tego wybrnąć? –
myślał rudzielec.
- wiesz mamo, pomyśleliśmy, że chłopakowi przydałaby się
dziewczyna skoro Miona go rzuciła. A, że on sam nie chciał wziąć się do roboty
to my mu troszeczkę pomogliśmy. A może powiesz mi mamo, że nie chcesz, żeby
nasz kochany Ronuś miał kiedyś żonę? – na szczęście George’ a udało mu się
wybrnąć w wielkim stylu z sytuacji.
- aleś wy jesteście kochani! – Pani Weasley podeszła do
uradowanego nagłą zmianą chłopaka i ucałowała go z matczyną troską w czoło. –
ale teraz siadać do stołu. Ginny, gdzie jest Mionka? Dopiero ją widziałam i nagle zniknęła…
George, co zrobiliście? – zapytała Molly z podejrzliwym wyrazem na twarzy.
- dlaczego to zawsze nas podejrzewacie? Może my nie May z
tym nic wspólnego? – próbował wybrnąć z sytuacji bliźniak. Pani Weasley
podniosła jedną brew. – no dobra, dobra, to nasza wina, ale właśnie chciałem to
naprawić, a ona uciekła! I jeszcze ty Ginny jej pomogłaś!
- Ja? co ja? – spytała niewinnie rudowłosa. – przecież ja
chciałam cię tylko przytulić, a ty już mnie oskarżasz o takie rzeczy… mamo,
widzisz, i to się nazywa brat?!
- chciałaś mnie przytulić, tak? – George złapał haczyk. –
więc czemu tego nie zrobiłaś? Wstydzisz się siostrzyczko..? – spytał niewinnie
podnosząc przy tym jedną brew, a na twarzy pojawił się złowieszczy uśmieszek.
Hermiona szła właśnie przez dolinę obok Nory, gdy przed nią teleportował
się wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w czarnej i długiej do ziemi szacie,
która opinała się na nim, dodając mu przy tym wiele seksapilu. Mężczyzna po
krótkiej chwili odwrócił się do dziewczyny.
- Granger, co ty tu robisz?! – Snape powiedział to zdanie
tak, że po plecach dziewczyny przeszły przyjemne ciarki. Czy… ona właśnie
pomyślała o tym, że Snape wygląda seksownie? Na Merlina…. Dobrze, że nie
powiedziała tego na głos. Przecież on jest obrzydliwy! Ten jego haczykowaty
nos, przetłuszczone włosy, które okalały jego szczupła twarz i kościste
policzki…. Snape czekał, aż dziewczyna mu odpowie na zadane pytanie, lecz nie
mógł się doczekać.
- Granger!!! Nie śpij, dlaczego mi się tak przyglądasz? –
spytał podejrzliwie. Dziewczyna otrząsnęła się ze swoich myśli.
- Ta-ak? O co pan pytał, bo nie dosłyszałam…
- Jak ja NIENAWIDZĘ się powtarzać! Pytałem się ciebie
Granger co tu robisz do cholery!? -
profesor myślał, że zniechęcił dziewczynę do odpowiedzenia na pytanie, lecz
chyba się grubo pomylił.
- Panie profesorze
– powiedziała z przekąsem – jestem tutaj, bo mi się tak podoba, a pan co tu
robi do cholery?
- nie mów do mnie takim tonem Granger!! I nie przeklinaj,
mam gdzieś, że nie jesteśmy w szkole, masz mieć do mnie szacunek i… przede
wszystkim do siebie. – powiedział z uśmieszkiem zwycięstwa na ustach. Jednak
dziewczyna nie dała się tak łatwo.
- Panie profesorze
Snape, wie pan, słyszałam, że mamy naśladować swoich nauczycieli zawsze i
wszędzie, więc niech się pan nie dziwi moim zachowaniem. - powiedziała z przekąsem i już myślała, że
wygrała, lecz…
- no jasne, bo przecież panna-
wiem – to –wszystko notuje wszystko
co się tylko da, nawet to, czego nie powinna. A teraz Granger nie kłóć się ze
mną bo i tak nie wygrasz. – powiedział i odwrócił się na pięcie w stronę Nory. Dziewczyna
pobiegła za nim, ale mężczyzna szedł w takim szybkim tempie, że nie mogła za
nim nadążyć i już po krótkiej chwili zaczęła dyszeć.
- A co, Granger, zmęczyłaś się? A może przydały by ci się
jakieś ćwiczenia na zrzucenie kilku kilo? – powiedział złośliwie. Dziewczyna
zrobiła się czerwona na twarzy i to wcale
nie ze zmęczenia.
- Wie pan co!! Do każdej kobiety się pan tak odzywa? Czy tylko
ja sobie na to zasłużyłam, Żeby być w centrum pana uwagi?
- po pierwsze – nie jesteś kobietą. Kobieta ma… to i owo, a
ty tego jak na razie i chyba nie będziesz posiadać.
- a pan nie może się nazywać mężczyzną panie profesorze, skoro ja nie jestem kobietą. – Snape chciał już
stracić nad sobą kontrolę, lecz stali już przed wejściem do kuchni. Hermiona
wzięła to za zwycięstwo i Severus to zauważył, więc kontynuował ich jakże
ciekawą konwersację.
- Granger, nawet twoje imię nie jest kobiece.
- Jak już to chyba „damskie” ale i tak nie ma pan racji! Mam
bardzo kobiece imię w odróżnieniu do pana!
- no właśnie o to mi chodzi, ja mam męskie imię, a ty nie
masz kobiecego. – ich rozmowie przyglądali się domownicy i nie mogli uwierzyć,
że Hermiona w taki sposób zwraca się do Snape’ a.
- egch… z panem nie można normalnie. – powiedziała dziewczyna
i spuściła dłonie w geście dezaprobaty.
- po prostu nie jesteś wystarczająco inteligentna. – powiedział i zwrócił głowę ku przyglądającej się
już od dłuższego czasu konwersacji Molly.
- Molly, zwołaj cały Zakon Feniksa, jak najszybciej. –
kobieta wiedziała, że kiedy Snape wychodzi ze swoich komnat to nie są
przelewki.
***
Fajne, tylko, że z Hermiony zrobiłaś dziwkę, a z Harry'ego znerwicowanego idiotę, który niema uczuć, gdzie w serii Pani Rowling był spokojnym i dobrym człowiekiem. A tutaj zachowuje się jak Draco...
OdpowiedzUsuńpo pierwsze - dlaczego uważasz, że z Hermiony zrobiłam dziwkę? ona po prostu wreszcie zyskała charakteru i trochę pazurków. Co do Harry' ego - nie wiem dlaczego znerwicowanego, ponieważ on po prostu jak na razie taki jest, on nie wie, co do kogo ma czuć, czy ma ustatkować się z Ginny, a to, że chodzi znerwicowany, i nie ma uczuć jak napisałeś\łaś, to dlatego, że został ośmieszony! i chyba nie czytałeś rozdziału z Ginny, bo jak się nie mylę, to tam MIAŁ uczucia, prawda? i do ostatniego również nie masz racji - Draco w moim opowiadaniu, będzie całkiem inny, ale to już później.
Usuń