GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

czwartek, 17 kwietnia 2014

opowiadanie konkursowe: Sevmione.

pierwsze zgłoszenie na konkurs, jest od Weroniki Hermiony Kromołowskiej. ;-)
miłego czytania i zachęcam do oceniania opowiadań w skali 0 do 10 ! =D




W Wielkiej Sali zebrali się wszyscy nauczyciele i uczniowie. Dumbledore zwołał wszystkich bo miał ogłosić coś bardzo ważnego. Dyrektor stanął na swoim miejscu z którego zawsze wygłaszał przemowy, do gardła podłożył różdżkę, szepnął zaklęcie i jego głos stał się o wiele głośniejszy więc każdy go słyszał.
- Moi drodzy, pewnie zastanawiacie się po co was tu ściągnąłem! A mianowicie za dwa tygodnie w naszej szkole będzie miał miejsce bal noworoczny.
 Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć z uciechy.
- To chyba coś takiego jak Sylwester, nie? - szepnęła Hermiona do Harry'ego. - Przecież nowy rok jest właśnie za dwa tygodnie.
- Nigdy wcześniej to wydarzenie nie miało miejsca ale postanowiłem że odbędzie się w tym roku ponieważ wasze wyniki w nauce są wybitne! W balu tym mogą wziąć udział tylko panie i panowie którzy ukończyli piętnaście lat.
 Hermiona nie bardzo się cieszyła. Co prawda musiała iść na bal bo miała lat siedemnaście, ale wiedziała że skoro nie ma Wiktora Kruma to nikt jej nie zaprosi, chyba, że jakiś pajac - z litości. Pomyślała wtedy że może pójdzie z Ronem, przecież i tak nikt raczej nie będzie chciał z nim iść. Spojrzała wtedy na rudzielca i zobaczyła obok niego Lavender Brown, która z wielką uciechą opowiadała mu coś, a on uśmiechnięty od ucha do ucha przytakiwał jej co chwilę. No to o Ronie mogę zapomnieć, pomyślała.
- Lecz to nie wszystko! Niestety na bal nie pójdziecie z tym, z kim byście chcieli. Załatwimy to poprzez losy - powiedział dyrektor uśmiechając się tajemniczo.
 Nagle uczniowie wydali z siebie krzyki oburzenia.
- Spokojnie! Każdy będzie miał partnera z którym spędzi bal.
 - Jutro, Ci którzy nie wyjadą na ferie, a ukończyli piętnaście lat, proszeni są o zejście do Wielkiej Sali o dziewiętnastej! Dobranoc.

*

 Gdy Hermiona szła z Harrym i Ginny do Wielkiej Sali o ustalonej przez Dyrektora godzinie, Ron szedł za nimi rozmawiając z Lavender. Granger nigdy chyba nie była tak na niego wściekła. Sama nie wiedziała dlaczego, ale była zazdrosna. Lavender była ładna i miała powodzenie u chłopaków, a ona? Nudna kojonka która najchętniej zamknęłaby się w pokoju i czytała. Weszli do Wielkiej Sali. Zebrało się tam już większość uczniów. Tym razem na ferie wrócili tylko Ci, którzy mieli mniej niż piętnaście lat.
 Dumbledore kazał ustawić się mężczyznom przed wielkim pudłem w którym były nazwiska pań. Nauczyciele z niechęcią losowali bo zostali zmuszeni do tego przez Dyrektora. Snape'a to już w ogóle nie dało się namówić, ale jakoś Dumbledore go przekonał i ten losował, stał na końcu kolejki i to do niego należała ostatnia kartka.
Harry wylosował Lunę i bardzo cieszył się z tego powodu. Ron wylosował Padmę przez co Lavender się popłakała i obraziła na przyjaciółkę. Nadeszła kolej Severusa. Zawahał się, lecz po chwili wyjął małą karteczkę, która leżała samotnie na dnie pudła. Rozwinął ją i zaczerwienił się po uszy.
- Co za wstyd - syknął do dyrektora.
 Musiał powiedzieć Dumbledore'owi kogo wylosował, bo ten ogłaszał pary. Snape szepnął mu więc na ucho nazwisko dziewczyny.
- Severus Snape idzie z Hermioną Granger.
 Osoby które dotychczas rozmawiały z przyjaciółmi bądź partnerami, spojrzały na Hermionę, która zarumieniona patrzała pusto w podłogę.
- Serio z nim pójdziesz? - zapytał cicho Harry.
- Nie mam wyboru...

*

 Nadszedł ostatni dzień roku. O piątej Hermiona zaczęła przygotowywanie do balu. Na tą okazje założyła czerwoną sukienkę, czarne buty na wysokim obcasie oraz lekki makijaż. Nie lubiła się zbytnio stroić. Swoje włosy - których nienawidziła - rozczesała i wyprostowała, ale i tak nie były idealnie proste.
 Wybiła dziewiętnasta. Hermiona weszła do Wielkiej Sali. Nie zauważyła Snape'a stojącego pod ścianą i przyglądającego jej się z podziwem. Pomimo tego, że uważał tą dziewczynę za wyjątkowo piękną, było dla niego hańbą to, że wylosował uczennicę. Pomieszczenie zostało powiększone przez nauczycieli a jego wygląd i dekoracje zapierał dech w piersiach. Nie wyglądało teraz tak, jak Wielka Sala w której co dzień jadła obiady. Wszędzie wszystko się świeciło a podłoga była tak błyszcząca i lśniąca, że można było się w niej przeglądać i właśnie wtedy Hermiona zauważyła, że jej włosy znów są w nieładzie. Wiele osób patrzało na nią z podziwem. Zdawało jej się, że kilka razy usłyszała szepty takie jak: ,,To ta kujonka z Gryffindoru?", ,,To chyba nie ta Granger, co nie?". Pełnym gracji krokiem ruszyła w stronę Harry'ego i Luny.
- Ślicznie wyglądasz, Hermiono! - powiedział wyraźnie zachwycony Harry.
 Wszyscy stali już ze swoimi partnerami. Zaśmiała się gdy zobaczyła że Lavender stoi z lekkim obrzydzeniem obok Hagrida, który wyraźnie ją wylosował. Wtedy zobaczyła Severusa który stał na drugim końcu sali. Serce zaczęło jej mocniej bić, nie wiedziała czy ze strachu, niepewności czy może radości. Miał na sobie nową, czarną szatę choć i tak wyglądał zwyczajnie. Hermiona podeszła do niego. Po chwili puszczono wolną muzykę i wszystkie pary zaczęły tańczyć.
 Mistrz Eliksirów chwycił ją w tali a ona położyła rękę na jego ramieniu i zaczęli tańczyć. Hermiona cały czas uśmiechała się do niego lecz on wydawał się być obojętny. Patrzeli sobie w oczy przy tym tańcu. Nagle na środku pojawiły się Fatalne Jędze i większość nastolatek zaczęło piszczeć. Ta rockowa muzyka nie była ani w stylu Hermiony, ani Severusa. Podeszli więc do stołu z jedzeniem i obserwowali tańczące pary.
Hermiona spojrzała na zegar. O Merlinie! Za kilka sekund Nowy Rok! W tym momencie, w którym tłum ryknął: ,,SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!" Hermiona była oparta o ścianę, a Snape pochylił się nad nią. Przymknęła oczy i drgnęła, nie wiedząc zbytnio co się dzieje, gdy poczuła jego oddech na swoich wargach. Dotknął jej twarzy dłonią i gładził jej czerwone policzki. Czuła na sobie jego wzrok i wiedziała, że gdyby otworzyła oczy zobaczyłaby, jak jego ciemne oczy płoną. Jego usta były chłodne i twarde, ale kiedy pocałował ją wyczuła, że wewnątrz są ciepłe i miękkie. Instynktownie oddała pocałunek, jednocześnie czując dreszcz, który przebiegł przez całe jej ciało. Objął ją w pasie i przycisnął do siebie, a drugą ręką gładził jej kark, pogłębiając pocałunek. Był tak namiętny i perfekcyjny, że nawet nie wiedziała jak się nazywa. Delikatnie ssał jej dolną wargę, by po chwili zająć się górną. Jego usta poruszały się szybko, z pewnością i potrzebą, którą tylko ona mogła spełnić. Gdy poczuła ciepły język pieszczący jej wargi bez wahania uchyliła usta pozwalając mu na penetrację. Kiedy jego język dotknął jej, by zachęcić do wspólnego tańca, jęknęła. Krew szumiała jej w uszach i nie docierały do niej okrzyki radości i życzenia, które składali sobie jej przyjaciele. Jej świat ograniczył się do mężczyzny, którego całowała, na nim się skupiła. Zaczęła głaskać jego plecy. Był idealny, przynajmniej dla niej. Jego plecy nie były szerokie, ale barki mogły zadowolić każdą kobietę. Wyczuwała napięte mięśnie i rozkoszowała się twardością jego ciała. Kolejny jęk wyrwał się z jej gardła, gdy poczuła, że jego dłonie również rozpoczęły wędrówkę po jej ciele. Lewa dłoń gładziła biodro, a prawa poznawała jej plecy. Gdy oderwał swoje usta od jej fuknęła z irytacji, by po chwili cicho krzyknąć, gdy poczuła jego pocałunki na swojej szyi. Przyciskał ją teraz do siebie zaborczo i z siłą, ale podobało jej się to. Zupełnie tak, jakby chciał jej pokazać, że należy tylko do niego. Nigdy nie wiedziała, że ma tak wrażliwą szyję. Obchodził się z nią delikatnie- praktycznie muskał skórę wargami, a gdy zdarzyło się, że ją przygryzł natychmiast łagodził to miejsce wilgotnym językiem. Gdy oderwał się od niej, nie wiedziała co się dzieje. Rozejrzała się a jej wzrok zatrzymał się na Ronaldzie który całował namiętnie Lavender. Teraz nie obchodziło ją to, miała swojego własnego księcia z bajki.

2 komentarze:

  1. Słodkie i zabawne ;)
    Ale to nie to... 9/10 Na pełną dziesiątkę czegoś mi brakło, a na osiem za dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawne i takie romantyczne...
    Brakowało mi jednak czegoś szczególnie przy końcówce. Znowu przyczepiłam się do zakończenia. Ech ta moja obsesja na jego punkcie. Daje 9,5/10 czy taką ocenę mogę wystawić? Na dziewięć było za dobre, a do dziesiątki zabrakło mi bliżej nie określonej rzeczy.

    OdpowiedzUsuń