GRY
zachęcam do KOMENTOWANIA, zapisywania się do grup i domów w HOGWARCIE! "Ciężka praca i ból to najlepsi nauczyciele." (Filch)~ "Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga. I mnóstwo ludzi zbyt słabych, by osiągnąć władzę i potęgę." (Quirrell)~ "To nasze wybory ukazują kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności." (Dumbledore) ~"Ból jest częścią człowieczeństwa." (Dumbledore)~ "Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd, niż jawna niechęć." (Dumbledore)~ "Czarna magia to mnogość najróżniejszych środków agresji, zmiennych jak kameleon i odwiecznych jak zło i dobro. Walka z nimi przypomina walkę z wielogłowym potworem: utniesz mu jedną głowę, a natychmiast wyrośnie inna, jeszcze groźniejsza i sprytniejsza. To, z czym przychodzi nam walczyć, nigdy nie jest ustalone raz na zawsze, wciąż podlega zmianom, jest niezniszczalne." (Snape) ~ "Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom." (Voldemort)

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział Dwudziesty.

Rozdział nie jest typowym rozdziałem i chyba sami to zauważycie. za jakąś godzinkę wstawię na bloga wyniki konkursu na opowiadanie. ;-)





Szła przez błonia trzymając za rękę Rona. Było piękne lato, za kilka dni miał się rozpocząć rok szkolny, a oni pomagali w przygotowaniach. Była taka piękna pogoda, słońce świeciło jej prosto na twarz łaskocząc przy tym lekko sterczący nos pełen letnich ledwo widocznych piegów. W połowie drogi do głównych drzwi zobaczyła z daleka Ginny, która biegła do nich w letniej przewiewnej sukience w turkusowym kolorze. Ron spojrzał dziewczynie prosto w oczy, i gdy już przybliżał swoje usta do jej usłyszeli przerażający krzyk Rudej. Dziewczyna spojrzała w stronę drzwi frontowych – Ginny już tam nie było, a na jej miejscu stało kilkunastu śmierciożerców na czele z Bellatrix. Hermiona odsunęła się momentalnie od Rona i pobiegła z różdżką  w stronę Kręgu.
- CO ZROBILIŚCIE GINNY!!? – krzyczała rozwścieczona gryfonka, lecz nikt jej nie słyszał. Jej głos był tak jakby za mgłą – wszyscy śmierciożercy ryknęli niekontrolowanym śmiechem.
- Głupia szlamo – powiedziała z obrzydliwym uśmiechem na twarzy Narcyza, która wyłoniła się z tłumu – chyba nie myślałaś, że to, że jesteś córką Naszego Pana usprawiedliwi twoje wybryki. – Hermiona wpatrywała się pusto przed siebie, nie wiedziała co powiedzieć.
- jak to.. – zamyśliła się Bella – a, co ona zrobiła takiego strasznego ? przecież nie mogła być gorzej niż to co my robimy. – powiedziała kobieta, lecz gdy jej wzrok padł na siostrę, zrozumiała. – ONA ?! TO –TO BYŁA ONA ?! – Bella nie mogła nad sobą zapanować. – NIE RUSZAJ SIĘ TY NIEWDZIĘCZNA SZLAMO!!! – Hermiona nie wiedziała co zrobić. Za jej plecami pojawił się Ron i objął ją jedną ręką, a drugą skierował w stronę śmierciożerców.
- Czego oni od ciebie chcą Hermiona ? – zadał jej pytanie ściszonym głosem. Nie  był pewny, czy stawanie w jej obronie w takiej sytuacji będzie dobrym rozwiązaniem. Dziewczyna postanowiła skłamać, co więcej miała do zrobienia ?
- Nie wiem, - powiedziała i pomyślała, że musi to powiedzieć innym tonem, bo jej nie uwierzy. – Kotek, nie martw się, ale… nie zostawiaj mnie tu z nimi samej – powiedziała i przytuliła się do chłopaka – złapał przynętę.
- oczywiście, że cię nie zostawię! – oburzył się Ron, chociaż w głowie miał wątpliwości czy dobrze postąpił. Hermiona złapała chłopaka za rękę i pocałowała go lekko w policzek. Nie mógł się dowiedzieć – nikt nie mógł. Podczas ich konwersacji słudzy Czarnego Pana bez powodzenia próbowali uspokoić Bellę, lecz ona nadal krzyczała jak opętana.
- SZLAMO!! ZABIJĘ CIĘ, ROZUMIESZ?! CIEBIE I TWOJEGO KOCHASIA!!! JAK MOGŁAŚ TO ZROBIĆ I SPOJRZEĆ KOMUŚ JESZCZE PROSTO W OCZY?!?! – kobieta chyba zmieniła taktykę, bo na chwilę się zamknęła, i zaczęła mówić spokojniejszym głosem, lecz przepełnionym jadem aż do szpiku kości.
- A może twój kochaś nie wie, co zrobiłaś ? – zapytała i powoli podchodziła do nich coraz bliżej jednocześnie bawiąc się różdżką. – nie powiedziałaś nikomu, prawda nędzna szlamo ? nie było cię na to STAĆ, żeby się przyznać. Prawda Weasley ? – zapytała i była już dostatecznie blisko, aby usłyszeć ciche pytanie zadane przez chłopaka do dziewczyny.
- Miona, o czym ona do cholery mówi ? – nie mógł się już wysilić na spokojny ton głosu.
- A więc mam rację. – szepnęła jak szaleniec kobieta. – wiesz co zrobiła ? – zapytała się chłopaka, który już nie trzymał gryfonki za rękę. – ZABIŁA. – kobieta zaczęła się histerycznie śmiać. Słowo wypowiedziane przez Bellatrix tłukło się po głowie dziewczyny. Ona tego nie powiedziała, ona tego nie powiedziała…
- śmieszne, co nie Ronuś ? – zadała kolejne pytanie bez czekania na odpowiedź – a wiesz, co zrobiła najpierw ? zanim zabiła tego czarodzieja odcinając mu głowę i wyjmując jego wnętrzności bez pomocy magii ? – zapadła cisza. – PRZESPAŁA SIĘ Z NIM. – w Ronie buzowało się już od środka. Ne mógł już o niej myśleć, kim był ten człowiek kogo zabiła ? a może powinien się zapytać, kim była ta kobieta, która go zabiła i którą kochał ? Śmierciożerczyni nie przestawała mówić. – on ją najpierw wykorzystał, ale nie zrobił tego AŻ TAK ja ona. Przespała się z nim, choć ma CIEBIE. Ona cię nie kocha, zdradzała cię na lewo i prawo. Przespała się człowiekiem, którego NIENAWIDZISZ. Kochała się z nim, całowała jego całe ciało, on dotykał tego, czego ty jeszcze nawet nie zobaczyłeś. Połączyli się tak, jak żadne inne więzy nie mogą połączyć. On robił jej DOBRZE. Nie TY…
- KOGO ONA ZABIŁA ?! – wyrzucił z krzykiem chłopak. Kobieta spojrzała na niego pustym wzrokiem i powiedziała te słowa bez wyrazu.
- kogo ? był to Lucjusz Malfoy.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz